Marcin i jego siedmioletni syn Tymek to kibice Ruchu, którzy przeżyli tragiczny wypadek samochodowy w Czechach. W jego wyniku Marcin stracił żonę i drugiego syna, a Tymek - mamę i brata. Obaj odnieśli poważne obrażenia, jednak po leczeniu w Czechach zostali przetransportowani do Polski i od kilku dni przebywają w Szpitalu Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich. W poniedziałek odwiedził ich tam wyjątkowy gość.
Do sali Tymka wszedł Niebieski Adler, któremu towarzyszyli kibice Ruchu z Siemianowic Śląskich. Dla siedmiolatka nie była to jednak zwykła wizyta klubowej maskotki, bo Adler zajmuje w jego małym, niebieskim świecie szczególne miejsce.
Tymek z Adlerkiem praktycznie się nie rozstaje. Czy to na meczach, czy podczas wakacyjnych wyjazdów, niebieska maskotka jest zawsze razem z nim. To właśnie nasz chorzowski orzełek był również przy Tymku w najtrudniejszych chwilach po wypadku, kiedy chłopiec przebywał jeszcze w czeskim szpitalu, z dala od domu i ludzi, których zna.
Dlatego kibicom Ruchu z Siemianowic bardzo zależało, aby po powrocie Tymka do Polski wydarzyło się coś wyjątkowego. Skoro w Czechach towarzyszył mu mały Adlerek, w Piekarach musiał odwiedzić go również jego duży odpowiednik - Niebieski Adler.
W poniedziałek kibice dopięli swego. W szpitalnej sali pojawił się Niebieski Adler, wywołując dokładnie taką reakcję, na jaką wszyscy liczyli - szeroki uśmiech na twarzy siedmiolatka. Były rozmowy i wspólne śpiewanie piosenek o Ruchu.
Od momentu, gdy Marcin i Tymek trafili do Piekar Śląskich, drzwi ich sali właściwie się nie zamykają. Odwiedzają ich najbliżsi, przyjaciele i znajomi, a także wielu kibiców Niebieskich, którzy od pierwszych chwil po tragedii starają się być blisko rodziny i pomagać w każdy możliwy sposób.
We wtorek obaj mają opuścić szpital i wrócić do domu. Nie oznacza to jednak końca leczenia, bo przed Marcinem i Tymkiem jeszcze długa rehabilitacja. Siedmiolatek, który we wrześniu rozpocznie naukę w szkole, przez najbliższe tygodnie będzie poruszał się na wózku inwalidzkim, a później czeka go chodzenie o kulach.
Tymek ma już jednak w głowie znacznie bliższą datę.
Kiedy poniedziałkowa wizyta dobiegała końca, a Niebieski Adler wraz z kibicami szykował się do wyjścia, siedmiolatek rzucił na pożegnanie: "To do zobaczenia w piątek na meczu Ruchu!"
Marcin i Tymek, mimo wszystkich przeciwności, marzą o tym, aby pojawić się na Stadionie Śląskim i z trybun obejrzeć spotkanie Ruchu z Lechią Gdańsk. Tym razem dla siedmiolatka wyprawa na mecz będzie wyglądała zupełnie inaczej niż wszystkie poprzednie, ale przy wsparciu ludzi, którzy w ostatnich dniach pokazali ogromne serca, jest duża szansa, że słowa wypowiedziane na pożegnanie rzeczywiście się spełnią.
Ogromna fala pomocy dla Marcina i Tymka widoczna jest również w internetowej zbiórce "Wsparcie dla Otta", uruchomionej przez ich bliskich. Środki mają pomóc rodzinie między innymi w pokryciu kosztów leczenia i rehabilitacji, zapewnieniu wsparcia psychologicznego oraz w codziennym funkcjonowaniu po tragedii. Na zrzutce zebrano już ponad 400 tysięcy złotych.
» Dołącz do zrzutki
źródło: Niebiescy.pl
