Robert Mioduszewski (bramkarz Ruchu):
- Przy pierwszej bramce Quinteros strzelił idealnie, nie miałem nic do powiedzenia. Natomiast druga to zupełny przypadek. Kolega z drużyny (Rafał Grodzicki - przyp. red.) chciał ratować sytuację, piłka niefortunnie odbiła się od niego i wpadło. Niestety dziś nam nie udało się strzelić bramki, chociaż mieliśmy ku temu sytuacje. Koledzy starali się strzelić, ale nic z tego nie wyszło. Myślę, że nasza gra nie wyglądała dziś źle, gdybyśmy trafili chociaż raz, to pewnie mecz ułożyłby się inaczej. (may)
Rafał Grodzicki (obrońca Ruchu):
- Przy drugiej bramce wydawało mi się, że poszła prostopadła piłka. Zawodnik Lecha wyszedł na czystą pozycję, piłka niefortunnie się odbiła i wpadła do bramki. Mam nadzieję, że koledzy nie będą mieli do mnie o tą sytuację pretensji. Podejrzewam, że jest to kolejny mecz, w którym stwarzamy sobie sytuacje i nie potrafimy ich wykorzystać. Ja miałem jedną dobrą okazję z głowy. Niestety, niewykorzystane sytuacje się mszczą. (rob)
Marcin Nowacki (pomocnik Ruchu):
- Lech pokazał nam dziś jak gra się w piłkę. Grali fajnie a przede wszystkim kombinacyjnie. Brak Wojtka Grzyba ma na pewno jakiś wpływ na naszą grę. To on jest naszym motorem napędowym i prawdziwym kapitanem w szatni i na boisku. Miejmy nadzieję, że wyleczy się jak najszybciej. Powoli wchodzi w treningi, także jego powrót na pewno nas wzmocni.
Przed spotkaniem z Wisłą czeka nas mecz pucharowy w Grodzisku Wielkopolskim, którego nie chcemy odpuścić. Takie ciężkie spotkania pokazują wartość zespołu. Gdy urywa się punkty potentatowi, to można powiedzieć, że jest się mocnym. Dzisiaj Lech udowodnił, że w dalszym ciągu walczy o puchary. (sza)
Ireneusz Adamski: (obrońca Ruchu):
- Szkoda tego meczu, bo nie zasłużyliśmy na porażkę. Koledzy dzielnie walczyli i powinien być remis. Wszedłem na boisko, gdy przegrywaliśmy 1:0. Martin Fabusz był osamotniony w przodzie, a chcieliśmy grać długimi piłkami. Miałem w przodzie zgrywać piłki kolegom. Liczyliśmy tak trochę na przypadek. Niestety nie udało się. (rob)
Grzegorz Baran (obrońca Ruchu):
- Wydaje mi się, że dziś bardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis. Nie udało nam się strzelić gola, natomiast straciliśmy dwie i to pechowo. Ciąży nad nami jakieś fatum, bo Lech oddał dziś może tylko trzy celne strzały. Musimy popracować nad skutecznością, bo jeśli nie zaczniemy zdobywać bramek, to trudno myśleć o wygranej. (may)
Grzegorz Wojtkowiak (obrońca Lecha):
- Mecz nie ułożył się tak, jak to sobie wymarzyliśmy , ale strzeliliśmy dwie bramki, wygraliśmy i to jest najważniejsze. Mamy za sobą 2 wyjazdy w których zdobyliśmy 6 punktów, wiec należy uznać, że spełniliśmy swoje zadanie. Niespecjalnie interesuje nas to, że w Chorzowie wygraliśmy po raz pierwszy od bardzo dawna, statystyki nas nie interesują. Nie wiem jak trener oceni naszą grę, musimy poczekać na analizę pomeczową, ale sądzę, że zarówno sztab szkoleniowy, jak i trenerzy są zadowoleni. (may)
Tomasz Bandrowski (pomocnik Lecha):
- Spełniamy cele wyznaczone przez trenera i przynosi to skutki. Zagraliśmy na „zero z tyłu” co bardzo nas cieszy. Efekt przyniosła dobra asekuracja w linii pomocy. Zagęściliśmy pole i dzięki temu Ruch nie stwarzał groźnych sytuacji. (may)
Rafał Murawski (pomocnik Lecha):
- Daliśmy z siebie wszystko, strzeliliśmy dwie bramki i myślę, że to jest najważniejsze. Z dwóch wyjazdów przywieźliśmy 6 punktów. To było naszym celem i wykonaliśmy naszą pracę w 100%. W pierwszej połowie kontrolowaliśmy grę, w drugiej oddaliśmy inicjatywę Ruchowi, jednak udało nam się odnieść zwycięstwo. (rob)
Marcin Kikut (pomocnik Lecha):
- Zagraliśmy bardzo konsekwentnie w defensywie. Nastawiliśmy się na uważną obronę i szybkie kontrataki. Przeważaliśmy momentami i udokumentowaliśmy to dwoma bramkami. Ruchowi nie udało nam się ugotować. Cieszy nas to, że pokrzyżowaliśmy im plany. (rob)
źródło: własne