strona główna Forum Kibiców Fan Page Niebiescy.pl Twitter Niebiescy.pl TV Niebiescy w Youtube Typer Stowarzyszenie Kibiców Ruchu Chorzów Niebiescy Relacje Live

  • Sezon 2010/2011

[Wyjazdy sezonu 2004/05] | [Wyjazdy sezonu 2005/06] | [Wyjazdy sezonu 2006/07] | [Wyjazdy sezonu 2007/08] [Wyjazdy sezonu 2008/09] | [Wyjazdy sezonu 2009/10] | [Wyjazdy sezonu 2010/11] | [Wyjazdy sezonu 2011/12] | [Wyjazdy sezonu 2012/13] | [Wyjazdy sezonu 2013/14 | [Wyjazdy sezonu 2014/15] | [Wyjazdy sezonu 2015/16] | [Wyjazdy sezonu 2016/17]

  • Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów
Ostatni mecz sezonu 2010/2011 piłkarze "Niebieskich" rozegrali na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. Z powodu braku wydzielonego sektora gości na stadionie "Jagi", a przede wszystkim zakazu wyjazdowego dla kibiców wydanego przez Ekstraklasę S.A. kibice Ruchu teoretycznie nie powinni pojawić się w stolicy Podlasia. Jak wiadomo, teoria to jedno, a praktyka drugie... Na mecz Jagiellonii z Ruchem na własna rękę i różnymi środkami transportu dotarło blisko 50 fanów chorzowskiego klubu. Kibice "Niebieskich" pod stadionem pojawiali się w różnych odstępach czasu, próbując dostać się na obiekt. Pomocą przy wejściu wykazywali się kibice Jagiellonii, za co należą im się podziękowania. Ale niestety, pomimo wielu starań, na stadion weszła niespełna połowa z przybyłych fanów Ruchu. Do tego część z nich po rozpoznaniu przez ochronę została wyprowadzona z sektora i w kordonie policyjnym dokładnie wylegitymowana! Inwigilacja na stadionie w Białymstoku była związana z wizytą policyjnych spottersów z komendy głównej, którzy mieli ocenić stan bezpieczeństwa. W związku z nie wpuszczeniem kibiców Ruchu oraz wobec ścisłej współpracy władz białostockiego klubu z policją, najzagorzalsi fani BKS-u zasiadający w młynie, postanowili nie wchodzić na stadion. Fani "Jagi" zebrali się pod bramami i stamtąd wyrażali swoje zdanie na temat zaistniałej sytuacji (m.in. wielokrotnie intonując "piłka nożna dla kibiców" oraz "Co wy robicie, hej zarząd co wy robicie?"). Demonstrujący kibice mogli liczyć pod stadionem na wsparcie Krzysztofa Kononowicza, który wygłosił nawet krótkie przemówienie. Wraz z gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, kibice BKS-u demonstrujący pod stadionem, zaczęli wchodzić na obiekt. W młynie, gdzie zawisła flaga "Piłka nożna (J) dla kibiców", fani Jagiellonii od 60 minuty rozpoczęli regularny doping. To pomogło zawodnikom miejscowym, bo coraz częściej zapędzali się pod bramkę Ruchu. Mecz, ku uciesze gospodarzy, zakończył się wynikiem 2:1. Pomimo przegranej, garstka obecnych na stadionie fanów Ruchu podziękowała piłkarzom za grę. Co poniektórym udało się otrzymać koszulkę od zawodników. Jak widać hasło "piłka nożna dla kibiców" nie jest przypadkowym sloganem i w ciężkich dla kibiców czasach, fani przeciwnych drużyn potrafią się zjednoczyć. Jeszcze raz wielkie podziękowania dla Jagiellonii za okazaną pomoc tego dnia!

  • Lech Poznań - Ruch Chorzów
Spotkanie Lecha Poznań z Ruchem Chorzów odbyło się bez udziału kibiców Ruchu Chorzów. Na trybunach zasiadło 15.000 fanów "Kolejorza".

  • Arka Gdynia - Ruch Chorzów
Na ostatni wyjazd tej rundy wypadło nam jechać na Arkę. Liczba fanów Ruchu na zaplanowanej na wtorek na godz. 22:00 zbiórce zaskoczyła zdecydowaną większość obecnych. Do Gdyni pojechało ponad 400 kibiców "Niebieskich". Około 22:40 pociąg wyruszył z Chorzowa Batorego na przesiadkę do Zawiercia, gdzie dołączyli fani z tego miasta oraz z Myszkowa. W czasie oczekiwania na przyjazd pociągu do Gdyni została odpalona jedna raca. Po kilkunastu minutach fani wsiedli do pociągu rejsowego zmierzającemu w kierunku Trójmiasta i w tym momencie na dobre rozpoczął się wyjazd z cyklu "Mecz, morze, plaża i dobra zabawa". Trwająca blisko 12 godzin podróż przebiegła sprawnie i zgodnie z rozkładem pociągu dotarliśmy do Gdyni o 11:25. Po krótkich pertraktacjach policja zezwoliła, aby cała grupa udała się na plażę. Wyjazdowicze w świetnych nastrojach ruszyli w kierunku morza, gdzie spędzili dwie godziny. Po ulokowaniu na plaży większość od razu ruszyła w kierunku wody, by schłodzić się w ten upalny dzień. Fani Ruchu błyskawicznie przejęli plażę i pobliskie knajpy. Część osób relaksowała się kąpielą w Bałtyku, inni opalaniem, a spora grupa raczyła się po prostu pięknymi widokami, popijając zimne piwko. Nie zabrakło osób, które aktywnie pożytkowały czas, grając w siatkówkę, czy też próbując swoje techniki podrywu na obecnych plażowiczkach :-) O 13:30 większość osób z flagami pozowała w morzu do grupowego zdjęcia, nie szczędząc przy tym głośnych śpiewów i dobrej zabawy. Pół godziny później wszyscy wyruszyli w kierunku podstawionych autobusów, którymi zostali przetransportowani pod stadion miejski w Gdyni. Wchodzenie na obiekt przebiegło sprawnie. Przed pierwszym gwizdkiem praktycznie wszyscy zajęli miejsca na trybunach. Oficjalnie na sektorze w Gdyni pojawiło się 450 fanów Ruchu, w tym około 40 Widzewiaków i 6 fanów Elanowców. Pod stadionem pozostało kilkanaście osób, które z różnych powodów nie mogły zobaczyć meczu na żywo. Kibice Ruchu w sektorze gości wywiesili 2 flagi: "19/R\20" i debiutującą wjazdówkę fanów z Katowic "Katowice w tRasie" oraz małą fankę Górnego Śląska. Chorzowscy kibice zaznaczyli swoja obecność okrzykami "Ruch, Ruch HKS" oraz "Jesteśmy zawsze tam..." i od pierwszej minuty meczu ruszyli z bardzo dobrym dopingiem. Arkowcy na wejście piłkarzy zaprezentowali sektorówkę "ŚLEDZIE". Około 10 minuty fani Arki wywiesili transparent "Trybuna zamknięta na wniosek Donalda Tuska", który szybko został zerwany przez ochronę. Miejscowi chwilę później przy okrzykach "Piłka nożna dla kibiców" opuścili trybuny. Kibice chorzowskiego Ruchu przyłączyli się do protestu, śpiewając "Donald matole, twój rząd obalą Kibole" i również opuścili sektor gości. Po 10 minutach kibice obu drużyn wrócili na sektory. Fani MZKS-u chcieli wywiesić jeszcze jeden transparent, ale momentalnie próbowała zerwać go ochrona, co jej się nie udało i po chwili na sektorze pojawiło się kilka transów, m.in. "Zamknijcie stadiony na Euro", "Kibole byli, są i będą, żadne Tuski się ich nie pozbędą", "Na stadionach piwa chcecie, a pod stadionem mandat za mandatem, ciekawe który browar najwięcej dał w łapę", "Zwalczyliście dopalacze z kibolami nie wygracie", "Kary za mówienie prawdy, tak w Polsce wygląda wolność słowa" oraz "Ceny wysokie, ch****a z drogami, lecz najważniejsza walka z kibolami". Po akcji protestacyjnej kibice obu drużyn wrócili do dopingu dla swoich piłkarzy. Z sektora Ruchu niosło się m.in. "Zawsze wierni i oddani po kres życia Psycho Fani", "W pewnym śląskim mieście", a pod koniec pierwszej połowy "Jaki tu spokój na na na, nic się nie dzieje na na na na". Arkowcy, którzy wywiesili na płotach kilkanaście flag, w tym m.in. "Wielka Arka", "United Patriots", "Kaszebe", "Gdynianie", machali także flagami na kijach. Po przerwie gdynianie prowokowali fanów Ruchu transparentem "Wielka, silna, zjednoczona Polska - nie dla autonomii Śląska", co zostało skwitowane przez chorzowskich kibiców głośnym "Górny Śląsk" oraz "Polska bez Śląska". Gdy w 66 minucie Maciej Jankowski podwyższył wynik na 2:0 dla Ruchu w sektorze gości zapanował szał radości, a kibice do końca dopingowali bez koszulek i głośnym fanatycznym śpiewem okazywali miłość do klubu i barw, śpiewając przez ponad 15 minut "Alealealealeoooooo Nasz Ruch Chorzów tylko on...", które rozchodziło się po całym stadionie i jego okolicy, gdy Arka w ciszy przeżywała nieuchronną porażkę w ważnym dla nich meczu. Niestety ze względu na rozkład jazdy pociągu powrotnego fani Ruchu nie mogli do końca pozostać na meczu i wspólnie z piłkarzami celebrować zdobycia trzech punktów. Tuż przed wyjściem kibice podziękowali piłkarzom za zwycięstwo śpiewając "Dziękujemy". Okrzyki zirytowanych wynikiem spotkania Arkowców zostały skwitowane przez wychodzących z sektora gości fanów Ruchu głośnym "auf wiedersehen". Gdy kibice podążali w kierunku podstawionych autobusów, piłkarze po zakończonym zwycięstwem 2:0 meczu podziękowali im oklaskami w kierunku pustego już sektora gości. Fani po zajęciu miejsc w pociągu wyruszyli z powrotem w kierunku Górnego śląska. Podróż powrotna, ze względu na zaciągnięte hamulce ręczne oraz dłuższy postój w Iławie spowodowany awarią trakcji, mocno się wydłużyła. Postoje zostały wykorzystane jednak na uzupełnienie zapasu płynów niezbędnych do dalszej podróży. Po godzinie 8 rano pociąg dojechał do Katowic, gdzie nastąpiła przesiadka i kilkanaście minut później wyjazdowicze zameldowali się w Chorzowie Batorym. Pomimo trwającego blisko 35 godzin wyjazdu żaden z obecnych w Gdyni kibiców Ruchu nie żałuje czasu spędzonego w pociągach, gdyż kilka godzin zabawy na plaży i meczu rekompensuje wszystkie niedogodności podróży. Wyjazd do Gdyni jest jednym z tych, które wspomina się latami. Kto nie był, może tylko żałować, bo fanatyzmu w kilometrach liczonemu nie dorówna żadna transmisja telewizyjna.

  • Korona Kielce - Ruch Chorzów
Wyjazd do Kielc wypadł w Wielką Sobotę, co spowodowało, że wielu kibiców stanęło przed wyborem "sacrum czy profanum". Ale wiadomym jest, że wyjazd to rzecz święta, dlatego dla najwierniejszych fanów Ruchu wybór był prosty – jedziemy do Kielc. Wiele rodzin zostało postawionych przed faktem dokonanym ;) , a przewodnie hasło " w Wielką Sobotę jadę na mecz, jajka poświęcę w drodze do Kielc" było najlepszym wytłumaczeniem tego, dlaczego nas nie będzie w domach. W pierwszych dniach zapisów na wyjazd dało się zauważyć, że przedświąteczne wydatki najwyraźniej dopadły wielu fanów. Dobrym rozwiązaniem okazało się rozłożenie kwoty wyjazdowej na raty, bądź spłacenie jej w późniejszym terminie. To zachęciło sporą cześć kibiców do święcenia jajek na odległość :) Zbiórka wyjazdowa została zaplanowana w sobotę na dworcu w Chorzowie Batorym o godzinie 8:30, skąd kilkanaście minut później pociąg z kibicami "Niebieskich" wyruszył w kierunku województwa Świętokrzyskiego. Po dotarciu na kielecki dworzec, kibice przetransportowani zostali autobusami na stadion, gdzie zameldowali się około 2 godziny przed rozpoczęciem spotkania. Osobną zbiórkę na wyjazd zorganizowali kibice Pogoni Staszów, będący świętokrzyskim fan clubem Ruchu. Fani ze Staszowa o godzinie 12:00 zebrali się na swoim klubowym stadionie, skąd godzinę później w około 80 osób wyruszyli autobusem i busikiem w kierunku Kielc. Wchodzenie na stadion do najszybszych nie należało. Skrupulatne sprawdzane listy imiennej to dopiero "wierzchołek góry lodowej". Po dokładnej kontroli okazywało się, że osoby posiadające pasek do spodni są potencjalnymi bandytami, dlatego też ten "niebezpieczny rekwizyt" trzeba było pozostawić w depozycie. Kolejnym problemem dla pracowników ochrony stanowiły barwy klubowe inne niż chorzowskiego Ruchu. Z tego względu na stadion nie pozwolono wnieść dwóch flag Pogoni Staszów, które przy poprzednich naszych wizytach w Kielcach bez większych problemów mogły zawisnąć w sektorze gości. Oficjalnie w Kielcach pojawiło się 650 fanów chorzowskiego Ruchu, z czego około 630 zasiadła w sektorze gości. Osoby, które przesadziły z alkoholem pozostały pod bramami stadionu, a część w pociągu. Pomimo nadgorliwości służb porządkowych, większość kibiców pojawiła się na sektorze przed pierwszym gwizdkiem. Kibice Ruchu przyozdobili płoty 10 flagami, wśród których pojawiły się: "Naszym Honorem Jest Nasz Klub – KS RUCH CHORZÓW", "Staszów", "19/R\20" (krzyż), "Zawiercie", "Siemce", "Łaziska", "Radlin", "Jaworzno", "FC Piekary os. Wieczorka" oraz "Kęty". Wraz z gwizdkiem sędziego chorzowscy fani ruszyli z dobrym dopingiem, który momentami robił ogromne wrażenie i roznosił się po całym stadionie. Po zdobyciu bramki w sektorze gości zapanowała wielka radość, która spowodowała jeszcze większą korbę. W drugiej połowie bardzo dobrze wychodziło śpiewanie na dwie strony hymnu klubowego, a chwilę później na dwa piętra "Wielkiej Niebieskiej eRki". W swoim repertuarze kibice "Niebieskich" nie mogli pominąć piosenki "więc wstań do góry głowę wznieś" oraz nieodzownej niebieskiej ciuchci, która przejechała po sektorze gości. Z racji, że mecz rozgrywany był w Święta Wielkanocne kibice Ruchu głośno odśpiewali "Wesołych Świat". Były też pozdrowienia dla Andrzeja Niedzielana, który pomimo tego, iż gra obecnie w Koronie, nadal może liczyć na sympatię chorzowskich fanów. Kibice Korony na początku spotkania zaprezentowali sektorówkę z rękami rozrywającymi kajdany, na tle UK 2004 (data powstanie Ultras Korona). Oprawę dopełniały sreberka w barwach oraz transparent "Oddałem temu serce … Tworząc tą historię … Za jakiś czas tu wrócę i na pewno się nie zmienię". Mecz obejrzało blisko 8.500 widzów, ale doping Koroniarzy stał na średnim poziomie z licznymi przerwami. Na płocie gospodarzy zawisło 5 flag w tym m.in. "Korona Kielce", "Małpa", "Kryminaliści" oraz transparent "Niespełnione rządu obietnice – temat zastępczy Kibice". Świąteczna wygrana, nawet po słabym meczu, cieszy ogromnie. Warto było po raz kolejny odwiedzić Kielce na wyjazdowej mapie Polski, by w raz z piłkarzami cieszyć się ze zdobytych 3 punktów. Zawodnicy podziękowali obecnym kibicom za wsparcie i wraz z nimi zaśpiewali kilka piosenek, stworzyli niebieską ciuchcię, a także złożyli świąteczne życzenia. Niespełna godzinę po meczu fani Ruchu wyruszyli pociągiem w kierunku Chorzowa. Po drodze grupa wyjazdowa zatrzymała się w Sosnowcu, by pozdrowić przebywających w areszcie śledczym chłopaków. W Chorzowie sympatycy "Niebieskiej eRki" zameldowali się o 21:30.

  • Widzew Łódź - Ruch Chorzów
Za nami kolejny mecz zgodowy z Widzewem Łódź. Tym razem data rozegrania spotkania wypadła dokładnie w 6. rocznicę ponownego przybicia zgody z fanami łódzkiego klubu. Zainteresowanie tym meczem - czego można się było spodziewać - było ze strony fanów Ruchu spore. Część kibiców "Niebieskich" udała się do Łodzi już w piątek, by rozpocząć integrację z Widzewiakami. Główna zbiórka wyjazdowa została natomiast zaplanowana na sobotę na godz. 10:30 na parkingu klubowym. Stamtąd kolumna samochodów, busów i 8 autokarów wyruszyła w kierunku Łodzi w samo południe. Na miejscu "Niebiescy" fani zameldowali się około godz. 15. Jak można się było spodziewać, fani obu drużyn intensywnie wykorzystywali pozostały do meczu czas na intensywną integrację, przy użyciu hektolitrów napojów alkoholowych ;) Gęste tłumy otaczały teren wokół stadionu, gdzie była okazja spotkać się ze starymi przyjaciółmi lub też nawiązać nowe znajomości. Niestety, przy dobrej zabawie czas biegnie jakby szybciej. Dlatego też niedługo potem trzeba się było przenieść na stadion. Z 1.500 przybyłych do Łodzi fanów Ruchu większość zasiadła w sektorze gości oraz w buforze od strony Niciarki. Część chorzowskich kibiców odpuściła mecz i dalej integrowała się z fanami RTS-u w okolicach stadionu. Niektórzy nie mogli wejść z innych powodów. Sam mecz obejrzał komplet publiczności. Płoty ozdobiło ponad 30 flag Ruchu i Widzewa. Niebieskiego kolorytu dodały flagi "Ruch 1920 Chorzów", "Niebiescy", "Ultras", "Wielkie Hajduki", "PF", "Siemce", "FCD", "ZawieRcie", "Jaworzno", "Nakło Śląskie", "Łaziska", "Gliwice" oraz "Piekary os. WieczoRka". Wśród Widzewskich flag pojawiły się m.in. "Widzew Łódź", "Awanturnicy", "Troll", "You’ll Never Walk Alone", "F.C.B.’91", "Pabianice", "Drezdenko", "Stare Miasto" oraz debiutująca flaga "Śródmieście". Na płocie nie mogło zabraknąć również flagi zgodowej "Criminal Family" ora wywieszanego na wszystkich stadionach w tej kolejce transparentu "NIESPEŁNIONE RZĄDU OBIETNICE - TEMAT ZASTĘPCZY KIBICE !". Wraz z pierwszym gwizdkiem Kibice Ruchu i Widzewa ruszyli z dopingiem, który przebijał się raz z jednej, raz z drugiej strony. W repertuarze nie zabrakło wzajemnych pozdrowień, śpiewanych na dwie strony oraz wspólnych pieśni, które intonował cały stadion. Jak na mecz zgodowy przystało, było dużo zabawy - po trybunach stadionu przy Alei Piłsudzkiego przepłynęła meksykańska fala oraz prowadzony był doping na cztery trybuny i sektor gości ;) W pierwszej połowie meczu, gdy jeszcze nie zostały otwarte bramy pomiędzy trybunami, przepływ kibiców Ruchu i Widzewa był mocno utrudniony. Otwarcie bram miało nastąpić w przerwie spotkania. Trochę się to jednak przeciągało i dlatego zadziałała siła "argumentów", która sprawiła, że kibice po chwili wymieszali się na trybunach, jak na mecz zgodowy przystało. W drugiej połowie większość fanów Ruchu pojawiła się pod "Zegarem", skąd do końca meczu prowadzony był wspólny doping łódzko-chorzowski. Spotkanie zakończyło się przyjacielskim remisem, a po jego zakończeniu piłkarze obu drużyn podeszli podziękować kibicom za doping i wraz z nimi odśpiewali "Widzew i Ruch". Koniec meczu oznaczał kontynuację integracji. Tłumy fanów Ruchu i Widzewa bawiły się po opuszczeniu trybun w okolicach stadionu, a część porozjeżdżała się po osiedlach i fan clubach, gdzie na mniejszych imprezach dalej trwały wspólne, zgodowe imprezy pokazujące gościnność braci z Widzewa. Osoby, które przyjechały do Łodzi autokarami również miały czas zakosztować pomeczowej gościnności, bo dopiero o 22:00 ruszyły z powrotem w kierunku Chorzowa. Chyba nikt z kibiców Ruchu nie żałuje, że wybrał się na ten mecz . Mecze zgodowe na długo zapadają w pamięć, bo jak wiadomo "Wielki melanż trwa z braćmi z Widzewa, wódka leje się, słychać głośny śpiew" ;)

  • Legia Warszawa - Ruch Chorzów
Po pucharowym meczu z Legią na Łazienkowskiej i niezapomnianych Wielkich Derbach Śląska "Niebieskich" czekał kolejny wyjazd do... Warszawy. Ligowy terminarz tak się ułożył, że w przeciągu niespełna trzech tygodni dwa razy dane nam było odwiedzić stadion "Wojskowych". Zapisy na wyjazd trwały tydzień i ostatecznie nie udało nam się wykorzystać całej puli biletów, co zapewne spowodowane było poniekąd poprzednią wizytą w stolicy części wyjazdowiczów. Tym razem do Warszawy udaliśmy się pociągiem specjalnym, który niespełna godzinę po zaplanowanej na 8:30 zbiórce, wyruszył z Chorzowa Batorego w kierunku stolicy. Pociąg do celu swojej podróży dotarł po godz. 14 i chwilę później kibice autobusami zostali przetransportowani pod stadion. Jak mogliśmy się ostatnio przekonać, wchodzenie na stadion Legii jest skrupulatne i bardzo długie. Mimo, iż do Warszawy przybyło około 1.200 fanów "Niebieskich" wspieranych przez 60 Widzewiaków, na stadion weszło trochę ponad 950 osób. Pozostali, którzy zdecydowali się na wyjazd w ostatniej chwili (nie byli na liście), przesadzili z alkoholem bądź z innych powodów nie mogli wejść na sektor, zmuszeni byli spędzić mecz pod bramami stadionu. W sektorze gości zawisło 10 flag. Główne miejsce zajęła fana "To My Naród Śląski". Oprócz tego pojawiły się: "P /R\ F", "19 /R\ 20" (krzyż), "Siemce", "Zawiercie", "Radlin", "FCD", "Łaziska" (wyjazdówka), "Kęty" oraz "FC Piekary os. Wieczorka". Selekcji przy wejściu niestety nie przeszła flaga "Mikołów & Łaziska". Mecz obejrzało 17.300 widzów. Tradycyjnie przed spotkaniem Legioniści odśpiewali "Sen o Warszawie" przy nowym podkładzie muzycznym, a na "Żylecie" zawisło około 20 flag, w tym m.in. "Wielkie Księstwo Warszawskie", "Nieznani Sprawcy", "FooTBall" i "Warriors". Spotkanie rozpoczęło się minutą ciszy. W ten sposób piłkarze i kibice oddali hołd zmarłemu 6 lat temu papieżowi Janowi Pawłowi II. Wraz z pierwszym gwizdkiem ruszył doping Ruchu i Legii oraz tradycyjna wymiana "uprzejmości". Pomimo bardzo głośnego śpiewu niosącego się z zapełnionej "Żylety", kibice Ruchu starali się przebić ze swoim repertuarem, co chwilami się udawało. Stracone w 8 i 24 minucie bramki były ogromnym ciosem dla chorzowskich piłkarzy i kibiców. Pojawiająca się wizja sromotnej przegranej ostudziła odrobinę zapału fanów Ruchu, którzy zostali przytłoczeni dopingiem "Legionistów". Niejednokrotnie mogliśmy się jednak przekonać, że dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe. Nadzieje pobudziła bramka Arka Piecha strzelona w końcówce pierwszej połowy. Kibice odżyli i swoim dopingiem pokazali, że nie przyjechali do Warszawy tylko posiedzieć. Przerwa pozwoliła zregenerować siły, które jak czas pokazał, były niezbędne w drugiej połowie. Doping kibiców najwyraźniej dobrze służył piłkarzom Ruchu, co zaowocowało kolejną bramką Piecha. Nie da się słowami opisać radości, jaka zapanowała wśród fanów "Niebieskich". Wprost proporcjonalnie do coraz lepszego dopingu i zabawy w sektorze gości, malał zapał wśród stołecznych kibiców. Po stadionie coraz głośniej niosło się "W pewnym śląskim mieście" czy też "Alealeaaleooo nasz Ruch Chorzów tylko on". Dodatkowo atmosferę podkręcał spartański okrzyk "Auuu". Za moment większość fanów bawiła się już bez koszulek. Kibice jeszcze nie ochłonęli po wyrównującej bramce, a Piech podwyższył wynik na 3:2. Wśród kibiców i piłkarzy zapanowała ogromna euforia. Wynik teoretycznie przegranego meczu obrócił się o 180 stopni. Od momentu przejęcia prowadzenia murawa i trybuny należały już tylko do Ruchu. Nic nie jest w stanie równać się z uczuciem, które zawładnęło wtedy sercami obecnych na meczu kibiców "Niebieskich" oraz momentem, kiedy "Żyleta" na dłuższą chwilę pogrążyła się w grobowej ciszy. Gdy "Legioniści" próbowali się podnieść z kolan, Ruch bawił się w najlepsze. Po sektorze gości przejechała "niebieska ciuchcia" prowadząca do zwycięstwa. Ostatni gwizdek sędziego przypieczętował ogromny triumf Ruchu w stolicy. Po meczu długo trwała radość, wspólna zabawa i śpiewy piłkarzy z fanatykami zakończone wspólnym przybiciem piątek. Na kibicowskim szlaku warto pokonywać setki kilometrów dla takich chwil. Gdy stadion Legii opustoszał, fani Ruchu nadal śpiewali, a swoje "5 minut" w roli młynowego wykorzystał "Hetman". Wielokrotnie pozdrowiony został trener "Niebieskich". Po stadionie niosło się "Waldek Fornalik lololololo...". Pomeczowa radość udzieliła się także chorzowskim działaczom, którzy z trybuny honorowej na dwie strony zaśpiewali z kibicami "Wielka, wielka, wielka Niebieska eRka" oraz "kto wygrał mecz". Powrót pociągiem dosłownie "upłynął" w atmosferze zabawy, aż do 1:40 kiedy to grupa wyjazdowa zameldowała się w Chorzowie Batorym.

  • PP: Legia Warszawa - Ruch Chorzów
Już trzeci rok z rzędu Ruch mierzył się z Legią w Pucharze Polski. W poprzednich rozgrywkach pucharowych udawało nam się awansować dalej, jednak tym razem wyzwanie okazało się trudniejsze. Dla chorzowskich kibiców wynik pierwszego spotkania (1:1) nie był głównym wyznacznikiem, najważniejszym było stawić się w Warszawie i wspierać piłkarzy w walce o awans. Zbiórka wyjazdowa została zaplanowana na godz. 9:30 na parkingu klubowym i chwilę po godzinie 11:00 chorzowianie wyruszyli do stolicy 6 autokarami oraz kilkoma samochodami. Po drodze jeden z autokarów uległ drobnej awarii, jednak na krótkim postoju została ona szybko usunięta. Po drodze do grupy wyjazdowej dołączyli kolejni chorzowscy kibice oraz fani Widzewa (40) i Elany (5), którym dziękujemy za wsparcie! Przez Warszawę fani "Niebieskich" przejechali w policyjnej eskorcie i pod stadionem udało się zameldować już przed godz. 17. Wchodzenie na obiekt dzięki sporemu zapasowi czasowemu przebiegało w miarę sprawnie, jednak przy większej ilości przyjezdnych czekanie na wejście może stać się uciążliwe. Kibice dziesiątkami zostawali dopuszczani pod wejście na sektor gości. Każda osoba po sprawdzeniu danych osobowych z zawartością listy wyjazdowej przechodziła do następnego etapu, czyli gruntownego przeszukania oraz uśmiechu do kamery. Kibice podejrzani pod względem trzeźwości zostali przed tym etapem przebadani alkomatem, który miał zadecydować, czy przechodzą do dalszej fazy wchodzenia. Ostatnim etapem wejścia było odbicie indywidualnego przypisanego do listy biletu oraz zrobione znienacka zdjęcie do kroniki policyjnej. Kibice Ruchu przed meczem mieli okazję na sprawdzenie menu stadionowego stoiska gastronomicznego wzorowanego na amerykańskich fast foodach. Wraz z mijającym czasem górny balkon sektora gości zaczął się zapełniać. Z przybyłych 400 osób tylko 360 mogło obejrzeć mecz. Pozostała czterdziestka z różnych względów pozostała poza stadionem. W sektorze gości zawisły cztery flagi: "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Siemce", "Kęty" oraz debiutująca "Jaworzno". Nad głowami powiewała natomiast jedna duża flaga na kiju. Już przy rozgrzewce piłkarzy, chorzowscy fani zaznaczyli swoją obecność kilkoma okrzykami, "pozdrawiając" przy tym mijesocwych. Co ciekawe, organizatorzy w tych momentach gwałtownie podkręcali muzykę na stadionie. Z każdą minutą meczu doping nabierał nieco większego impetu i wielokrotnie był słyszalny na sektorach głośno śpiewających gospodarzy. Dowodem na to są chociażby gwizdy na pozdrowienia dla kibiców Widzewa oraz momentalny grad bluzg ze strony stołecznych kibiców. Okrzyki "Auuu, auuu, auuu..." oraz "Ruch Ruch HKS" tradycyjnie bez problemu przebijały się przed doping miejscowych, ale najlepiej wyszło "W pewnym śląskim mieście", które udało się ciągnąć przed dobre 10 minut. Po ponad dwóch kwadransach meczu doping fanów Ruchu ustał i jedynie momentami dało się usłyszeć pojedyncze okrzyki i wszelkiego rodzaju "pozdrowienia". Druga połowa nie przyniosła większych zmian w dopingu, który nadal był sporadyczny, ale też czasami nadal słyszalny wśród "Legionistów". Gospodarze, których zasiadło na trybunach ponad 8.500 zaprezentowali się przyzwoicie, tworząc liczny młyn, który przez całe spotkanie dobrze dopingował. Niejednokrotnie śpiewał jednak nierówno i trudno było rozszyfrować treści niektórych piosenek, na przykład wymyślnych bluzgów kierowanych w stronę Ruchu i Widzewa. Na "Żylecie" fani Legii wywiesili ponad 20 flag, w tym m.in. "FooTBall", "Warriors", "Warszawiacy" oraz "Nieznani sprawcy". Spotkanie zakończyło się zwycięstwem Legii 2:0 i Ruch tym samym odpadł z rozgrywek Pucharu Polski. Kibice "Niebieskich" podziękowali jednak swoim piłkarzom za walkę oraz głośnym śpiewem "Wygrać z Górnikiem, Niebiescy wygrać z Górnikiem" dali im jasno do zrozumienia, czego od nich wymagają podczas piątkowych Wielkich Derbów Śląska. Po meczowej "chwili czasu dla siebie" chorzowscy kibice około godz. 21 udali się do autokarów i wyruszyli w drogę powrotną na Górny Śląsk. Po spokojnej podróży kilka minut przed 2:00 grupa wyjazdowa zameldowała się w Chorzowie. Dla tych, którzy nie zdołali jechać na ten wyjazd, mamy radosną wiadomość. Za 2 i pół tygodnia po raz kolejny zawitamy na stadion Legii, tym razem w ramach rozgrywek Ekstraklasy. Dziękujemy za wsparcie fanom Elany Toruń i Widzewa Łódź!

  • Wisła Kraków - Ruch Chorzów
Na pierwszym, wyjazdowym spotkaniu rundy wiosennej niestety zabrakło zorganizowanej grupy kibiców Ruchu Chorzów. Działacze Wisły Kraków, ze względu na toczące się prace budowlane na stadionie, podtrzymali decyzję z poprzednich rund o nie wpuszczaniu fanów drużyn przyjezdnych na obiekt przy ul. Reymonta. Co ciekawe, część starego sektora dla gości zajmują obecnie kibice Wisły, którzy postanowili stworzyć młyn za bramką od strony Błoń. Ich doping w spotkaniu z Ruchem stał na wysokim poziomie i trzeba obiektywnie przyznać, że w przyszłym sezonie czekać nas tam będzie ostra rywalizacja na głosy :)





  • Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów
Zbiórka kibiców udających się do Wrocławia została zaplanowana na godzinę 9:00 na dworcu w Chorzowie Batorym. Niestety, z powodu niedociągnięć z PKP kibice zmuszeni byli zrezygnować z transportu szynowego. W drogę wyruszyli więc autokarami, które przed godziną 10:00 wyjechały z Chorzowa. Fani Ruchu dotarli na stadion we Wrocławiu około 1,5 godziny przed rozpoczęciem spotkania i w miarę sprawnie zapełniali sektor gości. Dla niektórych przekroczenie bram stadionu (z powodu nadmiaru alko) okazało się jednak nie lada wyzwaniem... Przebywanie na świeżym powietrzu nie wszystkich doprowadziło do stanu "idealnego" i dlatego w sektorze gości zasiadło około 280 kibiców, a grupa 20 miłośników napojów wysokoprocentowych pozostała poza bramami stadionu. Chorzowscy kibice wywiesili w sektorze gości trzy flagi "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "RUCH" oraz "Zawiercie". Liczba wyjazdowa do rewelacyjnych nie należała, jednak obecni kibice w miarę możliwości starali się prowadzić doping, który momentami był całkiem przyzwoity i słyszalny w sektorach kibiców Śląska. "Niebiescy" nadłużej śpiewali "Niebiescy hej ..", często intonowali też "Ruch, Ruch, HKS". Mecz obejrzało blisko 8.000 widzów. W pierwszej minucie spotkania fani Śląska zaprezentowali oprawę złożoną z transparentu "Na dnie czy na szczycie klimat fiesty całe życie!", który dopełniały pasy materiału, folie w barwach klubowych, kilkadziesiąt flag na kijach i konfetti. Całość prezentowała się okazale. Wrocławianie przez cały mecz prowadzili dobry doping, który najlepiej wychodził w momencie, gdy dołączała się do niego trybuna kryta. Na płotach wywiesili 32 flagi w tym m.in. "Ave Silesia", "Śląsk Wrocław", "Rolik" oraz flagi wszystkich zgód. Atmosferę na stadionie urozmaicała maskotka wrocławskich kibiców - orzeł "Ślązak", który przy chorzowskim "Adlerku" i roztańczonym "Tauronku" prezentował się jak zmoknięta wrona ;) Niestety, więcej radości ze strzelonych bramek mieli sympatycy Śląska. Ich zespół wygrał z Ruchem 2:1. Pomimo przegranej, chorzowscy zawodnicy podeszli pod sektor gości podziękować kibicom za wsparcie. Autokary z fanami Ruchu w miarę szybko wyruszyły w drogę powrotną i dzięki temu wyjazdowicze zameldowali się w Chorzowie około 19:45. Wynik i frekwencja wyjazdowa nie zachwyciła, ale jak mówi stare przysłowie "co nas nie zabije, to nas wzmocni".

  • Polonia Warszawa - Ruch Chorzów
Mecz z Polonią Warszawa nie wywołał mobilizacji wśród kibiców Ruchu. Do stolicy wybrało się 270 fanów "Niebieskich". W sektorze gości na Konwiktorskiej pojawiło się jednak 230 "strażników niebieskiej eRki", wspartych przez 10 Widzewiaków (głównie Fan Club Warszawa). Pozostali spędzili mecz pod bramami stadionu. Fani Ruchu podróżowali do Warszawy autokarami i samochodami. Cała grupa wyjazdowa dotarła do celu wyprawy na prawie dwie godziny przed meczem. Wchodzenie odbyło się normalnie i wszyscy - oprócz 30 osób, które nie przeszły testu alkomatem - zameldowali się w "klatce" już przed rozpoczęciem spotkania. Na płocie zawisły trzy flagi: "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS Ruch Chorzów", "Siemce" oraz "RUCH - kolor niebieski jest w barwach powszedni, prawdziwi Niebiescy są tylko jedni". Miejscowi nie zapełnili swojego stadionu nawet w połowie. Na trybunach zasiadło 3 tysiące widzów, z czego mniej więcej połowa na "Kamiennej". Miejscowi oprócz flag (m.in. "Konwiktorska 6", "Fanatics Polonia", "Duma Stolicy") wywiesili także kilka transparentów skierowanych do kibiców Legii. Miały one związek z wydarzeniami z Marszu Niepodległości, który 11 listopada odbył się na ulicach Warszawy i źle zakończył się dla kilku fanów Polonii. Na transach pojawiły się napisy: "Honor cenniejszy niż zwycięstwo?!?!?! Najpierw wywózki, listy, teraz noże", "Chłopaki 3majcie się!" i "Legio - patriotyzm to słowo, którego nie znacie!". Doping tego dnia nie stał na dobrym poziomie. Szczególnie kibice Ruchu nie zaprezentowali pełni swoich możliwości wokalnych. Fani obu ekip nie szczędzili sobie uprzejmości i kilka razy można było usłyszeć obustronne bluzgi. Sympatycy "Czarnych Koszul" większość czasu poświęcili jednak na wyzywanie lokalnych rywali. Momentami przez 8-10 minut zapominali o swojej drużynie i robili wszystko co w swojej mocy, by usłyszeli ich "Legioniści". Zawodnicy Ruchu nie sprawili radości swoim kibicom i przegrali z Polonią 1:3. Po zakończeniu meczu podeszli pod sektor gości i podziękowali za doping. Chorzowscy fanatycy po spokojnej podróży wrócili na Cichą o godz. 1:20. Podziękowania dla Widzewiaków za wsparcie!

  • PP: Stomil Olsztyn - Ruch Chorzów
Pucharowe spotkania odbywają się w środku tygodnia, ale to w żadnym wypadku nie przeszkodziło fanatykom Ruchu w wybraniu się do Olsztyna. Na zaplanowanej o 2:00 w nocy zbiórce w Chorzowie Batorym zjawiło się ponad 200 kibiców "Niebieskich", którzy mniej więcej godzinę później wyruszyli w kierunku Warmii. Grupa wyjazdowa dotarła do Olsztyna około godz. 13:30 i powoli zaczęła zapełniać sektor gości, w którym znalazło się łącznie 250 fanów "Niebieskich", w tym 20-osobowa delegacja łódzkiego Widzewa. Chorzowianie wywiesili w sektorze flagę "P /R\ F", a także zaznaczyli swoją obecność kilkoma okrzykami. Mecz z Ruchem wywołał wśród kibiców Stomilu sporą mobilizację i dzięki temu na trybunach zasiadło około 3.000 widzów. Najzagorzalsi fani z Warmii zgromadzeni w młynie przez całe spotkanie dobrym dopingiem wspierali swoich piłkarzy. Na płotach wywiesili 13 flag w tym m.in. "Stomil Olsztyn", "Olsztynek" oraz "Denaturat Boys". W czasie trwania dogrywki zrobili w sektorze biało-niebieskie flagowisko. 120 minut meczu nie wywołało jakichś ogromnych emocji wśród kibiców, ale seria rzutów karnych już tak. W tych zdecydowanie lepsi okazali się chorzowianie. Gdy ostatnią "jedenastkę" wykorzystał Piotr Stawarczyk z sektora zajmowanego przez kibiców Ruchu rozniosło się głośne "auf wiedersehen", skierowane do fanów Stomilu. Po emocjonującym rozstrzygnięciu meczu chorzowscy zawodnicy podeszli podziękować kibicom i wraz z nimi odśpiewali "Puchar jest Nasz". Niedługo później fani Ruchu w dobrych nastrojach wyruszyli w drogę powrotną na Górny Śląsk. Po spokojnej podróży strażnicy niebieskiej eRki kilkanaście minut po godz. 2 zameldowali się na Cichej.

  • Zagłębie Lubin - Ruch Chorzów
Po wyjazdowym meczu z Cracovią czekała nas kolejna wyprawa - do Lubina. Mobilizacja na to spotkanie trwała od dłuższego czasu, jednak ciśnienie nie było tak wielkie, jak podczas ostatniej naszej wizyty na Dialog Arenie, kiedy zawitaliśmy tam w 1.300 osób. Niemniej jednak pula biletów, jaką otrzymaliśmy została wykorzystana nawet z lekkim nadkompletem i w Lubinie tym razem zameldowało się 1.050 fanów Ruchu, wspieranych przez 30 Widzewiaków. Do Lubina jak zwykle wybraliśmy się autokarami (pięcioma) i ogromną ilością samochodów. Fani Ruchu w drogę na autostradę A4 wyruszyli około godz. 12, a pierwsze przygody napotkały ich już za Gliwicami, gdzie z powodzeniem spotkali się z kibicami Lecha Poznań, którzy jechali na mecz do Zabrza. Większość sympatyków "Niebieskich" dotarła do Lubina kilka minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wraz z rozpoczęciem meczu piłkarzy powitało zaledwie 200 fanów. Pozostali wchodzili na sektor przez całą pierwszą połowę. W związku z powolnym wpuszczaniem chorzowianie zaśpiewali "Piłka Nożna dla Kibiców" oraz "Zagłębie wpuśćcie kibiców". "Miedziowi" natychmiast zareagowali podobnymi okrzykami, za co należą się brawa. Drugą połowę oglądał z "klatki" komplet 1.050 osób. O ile doping w pierwszej części spotkania z powodu zamieszania z wchodzeniem na sektor nie robił wrażenia, o tyle w drugiej było już zupełnie inaczej. Było wprawdzie nieco słabiej niż podczas ostatniej wizyty w Lubinie, ale i tak było bardzo dobrze. Po Dialog Arenie niosło się m.in. głośne "Naszym klubem HKS", "W pewnym śląskim mieście..." czy mobilizujące "Auuu, auuu...". Tradycyjnie nie zabrakło pozdrowień dla Elany, Apatora i Widzewa oraz specjalnych "pozdrowień" dla "Kolejorza". Na płocie debiut zaliczyła nowa flaga Fan Clubu Deutschland, na której znalazło się hasło "kilometry nie mają znaczenia...". Zawisły ponadto: "Psycho Fans", "RUCH", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Siemce", "Niebieskie Łaziska", "Kęty", "Gliwice", mała fanka Żor oraz transparent "Trzymaj się SKWAREK, nigdy nie zostaniesz sam". Gospodarze zaprezentowali się dobrze. Przez niemal całe spotkanie prowadzili dobry doping (z kilkominutową przerwą na przygotowanie oprawy). Na płotach wywiesili 15 flag, w tym m.in. "Zagłębie Lubin", "HZL" oraz "OCB'03". W drugiej połowie pokazali oprawę złożoną z transparentów "Tradycja nie zginie póki my żyjemy" oraz sektorówki przedstawiającą mapę skarbów. Całość uzupełniały pasy materiału tworzące datę założenia klubu oraz serpentyny. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a piłkarze Ruchu jak zwykle podziękowali kibicom za wsparcie. Po kilku minutach zawodnicy poszli do szatni, a fani... dalej śpiewali. Mniej więcej 45 minut po zakończeniu spotkania "strażnicy niebieskiej R" w kolumnie samochodów wyruszyli w drogę powrotną na Górny Śląsk, gdzie po spokojnej podróży zameldowali się około godz. 23:30.

  • Cracovia - Ruch Chorzów
Po dwutygodniowej reprezentacyjnej przerwie nadeszła pora na spotkania 9 kolejki Ekstraklasy. Zaplanowane na 17 października spotkanie Cracovii z chorzowskim Ruchem na długo przed rozpoczęciem wzbudzało wiele emocji wśród kibiców obu klubów. Głównym atutem tego meczu był nowy stadion Cracovii, który dodatkowo mobilizował kibiców. Fani Ruchu na to spotkanie otrzymali jedynie 750 biletów, czyli wymagane 5%, pomimo iż sektor gości może pomieścić ponad 1.000 kibiców przyjezdnych. Na przyznanie mniejszej puli biletów miało wpływ uznanie meczu jako podwyższonego ryzyka i zagrożenie, że wpuszczenie większej liczby widzów jest zbyt ryzykowne. Ten zarzut wydaje się o tyle dziwny, że sektor gości od murawy odgradza tylko metrowy płotek, więc liczba kibiców przyjezdnych nie miałaby bezpośredniego wpływu na ewentualne zakłócenie porządku. Po mobilizacji w szeregach kibiców Ruchu wiadomo było, że przyznana pula biletów szybko znajdzie swoich nabywców. Wszystkie wejściówki rozeszły się w pierwszym dniu sprzedaży w ciągu pięciu godzin. Kolejnej puli niestety nie udało się wynegocjować. Zbiórkę na wyjazd zaplanowano na niedzielę na godz. 10:00 na dworcu w Chorzowie Batorym, skąd 20 minut później pociąg specjalny ruszył w kierunku Krakowa. Po niespełna dwóch godzinach kibice "niebieskiej eRki" dojechali do stacji Kraków-Mydlniki, skąd autobusami miejskimi zostali przetransportowani pod nowy stadion Cracovii. Wchodzenie na obiekt przebiegło szybko i sprawnie. Do "klatki" udało się wejść też około 50 osobom, które wybrały się na mecz bez biletu. Oprócz tego około 30 osób z różnych względów zostało pod stadionem. Pomimo, iż nowy stadion krakowskiej drużyny z zewnątrz wygląda niepozornie, od wewnątrz robi spore wrażenie, a nachylenie trybun i widok z sektora gości umożliwiają dobre oglądanie meczu. Wraz ze zbliżającym się rozpoczęciem spotkania obiekt zapełniał się i do pierwszego gwizdka na obiekcie Cracovii zasiadło blisko 11.000 widzów (w tym 800 fanów Ruchu, wspartych delegacją Widzewa). Doping kibiców Ruchu mógł być jeszcze lepszy, ale i tak robił ogromne wrażenie. Była "ciuchcia", a także dzielenie sektora na dwie strony. Bramki strzelane przez piłkarzy Ruchu wzbudzały dodatkowe emocje na trybunach i ogromny szał radości. Nie zabrakło także wymiany uprzejmości z gospodarzami. Pomimo braku oprawy, chorzowscy kibice zaprezentowali się w Krakowie bardzo dobrze. Swoją liczbą, dopingiem i zabawą na trybunach po raz kolejny udowodnili, że są czołową ekipą wyjazdową w naszym kraju. W sektorze gości zawisło 6 flag: "RUCH", "Siemce", "Radlin", "Zawiercie", "Kęty", "Orzesze" oraz małe fanki Gliwic i Żor. Gospodarze pokazali się na miarę swoich możliwości. Przez niemal cały mecz prowadzili doping, ale byli bardzo słabo słyszalni w sektorze gości. Jednak gdy do dopingu dołączał cały stadion, wtedy "Pasy" wokalnie robiły wrażenie. Na płotach gospodarzy kilkanaście flag w tym m.in. "Cracovia", "Nowa Huta", "Oprawcy" oraz transparent "Wszyscy na Widzew". Po emocjach w końcówce mecz zakończył się zwycięstwem chorzowian 3:2. Piłkarze po meczu podziękowali kibicom za wsparcie i wraz z nimi wspólnie bawili się intonując m.in. "Kto wygrał mecz" oraz "więc wstań do góry głowę wznieś". Na koniec poprzybijali piątki z fanami i w dobrych nastrojach wrócili świętować zwycięstwo do szatni. Kibice trzymani na sektorze musieli jeszcze poczekać na powrót do domu. Co dziwne, wychodzenie ze stadionu zajęło więcej czasu niż wchodzenie. Kibice byli wypuszczani pojedynczo i każdy zostawał dokładnie sfilmowany i sfotografowany. Po tej czasochłonnej sesji kibice wsiedli do podstawionych autobusów i około 18:20 wyruszyli w kierunku dworca, skąd pociągiem udali się w drogę powrotną do Chorzowa, gdzie zameldowali się przed godziną 21.

  • PP: Ruch Zdzieszowice - Ruch Chorzów
Za polami, za lasami... Nie, to wcale nie jest początek bajki tylko kolejny "egzotyczny" wyjazd chorzowskiego Ruchu w rozgrywkach Pucharu Polski. Rok temu "Niebiescy" zmierzyli się na ciekawym wyjeździe ze Startem Otwock, a tym razem przypadło nam jechać do niedalekich Zdzieszowic. Wyjazdy do takich miejscowości mają swój specyficzny klimat i przyciągają ciekawych "folklorystycznych" wrażeń kibiców. Perspektywa eskapady do Zdzieszowic zainteresowała więc wielu fanów "Niebieskich". Odmienne nastroje mieli natomiast działacze zdzieszowickiego klubu, którzy początkowo chcieli zmienić gospodarza meczu z obawy przed najazdem Niebieskiej Szarańczy. Na szczęście nie doszło do zmiany i fani Ruchu mogli zwiedzić kolejny stadion na mapie kibicowskiej Polski. Zapisy na mecz rozpoczęto w poniedziałek, jednak pewne było, że zdecydowana większość kibiców zaopatrzy się w bilety dopiero pod stadionem. Zbiórka na wyjazd została zaplanowana na godzinę 13:30, a już 45 minut później kolumna aut i autokarów wyruszyła w kierunku Opolszczyzny. Na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania kibice zostali zatrzymani przez policję kilka kilometrów przed Zdzieszowicami, gdzie zostali przeszukani i wylegitymowani. Stadion na kilka minut przed godz. 16 zaczął się zapełniać pierwszymi fanami niebieskiej eRki, którzy przywitali piłkarzy głośnym "Niebiescy, Niebiescy...". Do Zdzieszowic przybyło łącznie 550 fanów Ruchu, z czego 350 zajęło całą prostą oraz teren przy sektorze gości, a 200 osób pozostała za płotem. W sumie chorzowscy fani byli rozciągnięci na długości ponad 100 metrów tworząc w ten sposób chyba najdłuższy w historii sektor gości. Na płocie zostały wywieszone flagi "Szarańcza", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Dzierżoniów", "Radlin" oraz mała "sklepikowa" fanka Żor. W czasie meczu doping był zróżnicowany, na co duży wpływ miało spore rozciągnięcie kibiców, jednak z czasem udało się to opanować. Nie zabrakło również przestojów w celu rozkoszowania się przyrodą otaczającą stadion oraz efektami żniw na pobliskich polach. Przy takiej scenerii aż same na usta cisnęły się przyśpiewki "Co to za miasto, co to za wieś..." oraz "Jesteśmy ch.. wie gdzie, dobrze bawimy się...". Spore zdumienie oraz uśmiechy na twarzach kibiców "Niebieskich" wzbudził repertuar "Zdzichów" łudząco podobny do tego z Cichej 6. Mogliśmy usłyszeć m.in. "Naszym klubem HKS", "W pewnym Śląskim mieście", "widzewską Sevillę" oraz słynne "Ruch, Ruch HKS". Wśród chorzowian panowała nieco szydercza atmosfera i dzięki temu miejscowi zostali uraczeni okrzykami "sędzia kalosz" oraz modnym ostatnio "brońcie krzyża". Gospodarze, słysząc "pozdrowienia" dla pewnego śląskiego klubu, z którym część z nich sympatyzuje próbowali odwdzięczyć się fanom Ruchu Chorzów. Jednak ich próby zostały skwitowane śmiechem i głośnym "Jaki tu spokój sialalala..." oraz "chodźcie śmiało jest nas mało". Kibice Ruchu Zdzieszowice wywiesili transparent "PIER... OPRAWY - TO NAWET W USTACH PIKNIKA PROFANACJA", który w sumie nie wiadomo do czego miał się odnosić w tym meczu. Jakiś czas później trans zdjęła jednak ochrona, powstrzymując próbujących go bronić 5 "Zdzichów". Widząc całą sytuacje fani "Niebieskich" zaczęli skandować "zostaw kibica". W czasie, gdy trwał mecz, a chorzowscy piłkarze skutecznie podwyższali wynik, na trybunie gości zabawa trwała w najlepsze. Nie zabrakło meksykańskiej fali oraz "niebieskiej ciuchci", która jednak rozciągnięta na takiej długości gubiła "wagoniki". Końcówka meczu to już typowy folklor. Kibice umilali ostatnie minuty bramkarzowi Ruchu Zdzieszowice, a z megafonu niosły się przeboje Szlagier Maszyny. Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem chorzowian. Po meczu piłkarze podeszli pod długi tego dnia sektor gości, by cieszyć się wraz z kibicami. Zawodnikom został przekazany megafon (co ciekawe, wstydzili się go użyć :-) i wszyscy zaśpiewali wspólnie "kto wygrał mecz" oraz "więc wstań do góry głowę wznieś...". Po wspólnej zabawie z piłkarzami Niebieska Szarańcza pożegnała się ze "Zdzichami", śpiewając "było miło, do widzenia" oraz "auf wiedersehen", a następnie udała się w drogę powrotną do Chorzowa. Główna grupa samochodowa wraz z autokarami dotarła na Cichą o 19:20.

  • Polonia Bytom - Ruch Chorzów
Po wygranym meczu z Legią nadeszła pora na Najstarsze Derby Śląska. Na ten wyjazd otrzymaliśmy 1.000 biletów, czyli maksymalną pulę, jaką mógł przekazać nam bytomski klub. W pamięci fanów Ruchu nadal pozostawała ostatnia wizyta w Bytomiu, gdzie w sektorze gości zameldowało się ich 3.200. Niestety z powodu problemów prawnych, jakie ściągnęło na Polonię wpuszczenie większej ilości widzów, tym razem osiągnięcie podobnej liczby nie było możliwe. Chorzowianie, mając w pamięci niedawny wyjazd do Bełchatowa, woleli tym razem nie ryzykować i na mecz udało się pociągiem specjalnym 1.000 fanów Ruchu. Zbiórka na dworcu w Chorzowie Batorym została zaplanowana na godz. 15:30 i już kilkanaście minut później "niebieska ciuchcia" ruszyła w stronę pobliskiego Bytomia. Pod stadion Polonii fani Ruchu dotarli na około 2,5 godziny przed rozpoczęciem meczu. Wchodzenie na bytomski obiekt nigdy nie należało do najszybszych i tak też było tym razem. Nowym utrudnieniem były podobne jak na stadionie Ruchu kołowrotki. Spora ilość czasu i wolne tempo wchodzenia zmusiło chorzowskich kibiców do częstego odwiedzania pobliskich sklepów w celu uzupełnienia zapasów jedzenia i picia. W czasie jednej z takich wizyt spotkali kibiców Polonii, co zaowocowało natychmiastową reakcją. W całą zabawę wmieszały się oddziały policji, które jak zwykle wykorzystując chroniące ich prawo, urządzili sobie polowanie z przypadkową łapanką... Pozostawiając wydarzenia przedmeczowe... fani chorzowskiego Ruchu przed pierwszym gwizdkiem w całości zasiedli w sektorze gości. Pod bramami stadionu pozostała kilkudziesięcioosobowa grupa fanów bez biletów. Sektor gości ozdobiły flagi: "Psycho Fans", "RUCH", "Oberschlesien", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Radlin" oraz "Siemce". Na płocie pojawił się także transparent "KWK ŚLĄSK - PAMIETAMY", a kibice uczcili rocznicę tragedii minutą ciszy. Wraz z rozpoczęciem spotkania fani Ruchu oraz Polonii zaprezentowali oprawy. W sektorze chorzowian rozrzucono konfetti, a po chwili pojawił się transparent "NIEBIESKIE PIERDOLNIĘCIE", całość dopełniała sektorówka z zaciśnięta pięścią oraz niebieskie folie po bokach. Jednak przez pomyłkę sektorówka zamiast przedstawiać prawy prosty, pokazała cios pod wątrobę ;) "Poloniści" w tym czasie zaprezentowali transparenty "Znak jej fanów widać z daleka, przyjdź i sprawdź co Cię czeka", a w górze pojawiła się sektorówka przedstawiająca trzech kibiców oraz herby Bytomia i Górnego Śląska na tle krajobrazu przemysłu śląskiego. Rywalizacja kibicowska między fanami Ruchu i Polonii trwała przez całe 90 minut. Nie zabrakło także wymiany "uprzejmości", które w głównej mierze roznosiły się przed rozpoczęciem spotkania. Atmosfera na meczu przedstawiała zatem typowo derbowy klimat. Pomimo przegranej zawodnicy Niebieskich podeszli pod sektor gości i podziękowali swoim kibicom za wsparcie. W drodze powrotnej na dworzec policja postanowiła urządzić chorzowskim fanom istne "polowanie na czarownice", połączone z licznymi prowokacjami. Powrót pociągiem przebiegł spokojnie i Niebieska Szarańcza zawitała na dworcu w Chorzowie Batorym po godzinie 23.

  • GKS Bełchatów - Ruch Chorzów
Podczas naszego ostatniego wyjazdu do Bełchatowa na stadionie GKS-u pojawiło się 1.000 fanów "Niebieskich" wspomaganych przez 200 Widzewiaków. Tym razem pomimo otrzymania zaledwie 384 biletów, wśród kibiców Ruchu znowu panowała mobilizacja. Organizatorzy meczu zapewniali wprawdzie, że nie wpuszczą do sektora gości ani jednej osoby więcej, ale większość chorzowian i tak postanowiła zaryzykować i w sobotni poranek wybrała się na ten bliski wyjazd. Zbiórka została zaplanowana na godz. 9:00 na parkingu klubowym, skąd kilkadziesiąt minut później wyruszyła główna kolumna samochodów i autokarów. Po dość krótkiej podróży około 900 kibiców Ruchu, wspieranych przez liczną delegację Widzewiaków (głównie Fan Club Bełchatów) i Apatora stawiło się pod sektorem gości. Od razu rozpoczęły się negocjacje z gospodarzami, by do "klatki" wpuszczono wszystkich fanów "Niebieskich". Przy takim rozwiązaniu bełchatowski klub zarobiłby na dodatkowo sprzedanych biletach, a chorzowscy fani mieliby możliwość obejrzenia spotkania i dopingowania swojej drużyny. Wszystko wskazywało na to, że obie strony doszły do porozumienia, bo kibice zaczęli wchodzić na sektor. Szybko okazało się jednak, że ochrona omyłkowo wpuściła fanów na... vouchery, które były wydawane przy zapisach. Kiedy porządkowi odkryli swój błąd, wszystkie osoby zostały wyprowadzone z sektora. Część kibiców nie widząc nadziei na wejście wyruszyła w drogę powrotną, inni postanowili pojechać do Łodzi na mecz Widzewa z Wisłą Kraków, jeszcze inni natomiast skorzystali z gościnności bełchatowskich Widzewiaków. Pod stadionem pozostała grupa około 700 osób, które po nieudanej próbie wejścia z bramą postanowiły dopingować zza płotu. Kilka razy zaintonowano także "piłka nożna dla kibiców". Kilkudziesięciu fanów, by móc zobaczyć choć fragment boiska, przeskoczyło bramę sąsiadującej ze stadionem szkoły i dostało się pod płot sektora gospodarzy. Możliwość oglądania spotkania nie spodobała się jednak funkcjonariuszom policji, którzy w brutalny sposób przy użyciu pałek i gazu usunęli kibiców z terenu boiska szkolnego. Doping dalej prowadzony był spod stadionu, skąd niosło się m.in. "jesteśmy zawsze tam..." czy "miasto Widzewa, Bełchatów miasto Widzewa!". O dziwo pod bramą udało się zorganizować nawet "ciuchcię". Miejscowi pojawili się na meczu w niespełna 2500 osób. Z ich strony brak jakiejkolwiek solidarności kibicowskiej. Na próżno było czekać choćby na okrzyk "piłka nożna dla kibiców". Mecz zakończył się zwycięstwem GKS-u 3:2. Piłkarze Ruchu pomimo starań nie zdołali wywalczyć nawet 1 punktu. Być może byłoby inaczej, gdyby fani "Niebieskich" zostali wpuszczeni na sektor gości? Tego już się jednak nie dowiemy... Podziękowania dla Widzewiaków z F.C.B. '91!

  • Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów
Nowy sezon Ekstraklasy fani Ruchu rozpoczęli dalekim wyjazdem do Gdańska. Była to dla nich druga wyprawa w ciągu kilku dni, a dla kilkudziesięciu osób nawet trzecia, bo w międzyczasie Widzew Łódź zagrał u siebie z Lechem Poznań. Pomiędzy czwartkowym meczem w Wiedniu, a spotkaniem z Lechią fani "Niebieskich" nie mieli zbyt wiele wolnego czasu. Większość kibiców Ruchu wróciła z Austrii w piątek rano, a zbiórka na Gdańsk została zaplanowana na sobotę na godz. 22. Również w sobotę (o godz. 15:45) Widzew grał u siebie z Lechem Poznań. Łodzian wsparło około 100 chorzowian, spośród których większość kilka godzin później pojechała także do Trójmiasta. Z Chorzowa Batorego na przesiadkę do Katowic kibice Ruchu wyruszyli o godz. 22:30. W mieście jednego z największych fan clubów zaznaczyli swoją obecność kilkoma okrzykami i ruszyli do Gdańska. Po drodze dosiedli się Widzewiacy oraz Elanowcy i wszyscy razem o 11:30 zameldowali się w Trójmieście. Na stadion, podobnie jak ostatnim razem, cała grupa podjechała podstawionymi na dworzec autobusami. Na Traugutta fani "Niebieskich" stawili się łącznie w 350 osób, z czego 50 zostało pod stadionem. Na płocie wywiesili jedną flagę: "P /R\ F" (była też dzień wcześniej na spotkaniu Widzewa z Lechem). Strażników niebieskiej "eRki" wspomogło 69 Widzewiaków, 50 Elanowców oraz 1 fan Apatora - wielkie dzięki! Lechiści na meczu zjawili się w nieco ponad 5 tysięcy osób. Wywiesili trzy flagi: "To my tworzymy historię Lechii Gdańsk", "Sopot" oraz "Biało-Zieloni Lechia Gdańsk". W związku z prowadzonym przez nich protestem (chodzi w nim o niejasną i pozbawioną spójności politykę budowania pierwszego zespołu Lechii oraz funkcjonowania klubu i spółek z nim związanych, przedmiotowe traktowanie kibiców Lechii oraz nieefektywną i nieudolną politykę szkolenia młodzieży) doping, dodajmy, że niezły, prowadzili tylko przez niecały kwadrans. Zakończyli rzuceniem na boisko serpentyn (sędzia przerwał mecz na dwie minuty), okrzykiem "Lechia to my" i ściągnięciem fan. Fani Ruchu niemal całe spotkanie przesiedzieli w ciszy. Ożywili się w 80 minucie, a po stadionie poniosło się bardzo głośne "jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Ruch Chorzów gra aejaoo...". Później pozdrowiono Elanę i Widzew, a następnie doszło do słownej wymiany uprzejmości z miejscowymi. Po końcowym gwizdku kibice "Niebieskich" podziękowali piłkarzom za walkę. W drogę powrotną cała ekipa wyjazdowa wyruszyła kilka minut po godzinie 19. Pierwsze godziny minęły bardzo spokojnie i wydawało się nawet, że to będzie wyjazd bez historii. Dłuższy postój w Iławie spowodowany chęcią zrobienia zakupów nie spodobał się jednak policji, która zaczęła "interweniować" - dodajmy, że momentami brutalnie. Przez to podróż powrotna przeciągnęła się o kolejne godziny. Pociąg jadący do Zakopanego dotarł do Katowic dopiero kilkanaście minut przed godz. 9, choć planowo miał tam być około 4:30. Po wyjściu z katowickiego dworca kibice "Niebieskich" krzyknęli "Ruch Ruch HKS", po czym każdy z nich udał się już w swoją stronę. Wyprawa do Gdańska trwała łącznie około 35 godzin. Dziękujemy wszystkim przyjaciołom za wsparcie!

  • LE: Austria Wiedeń - Ruch Chorzów
Tydzień po przegranym na własnym stadionie meczu z Austrią 1:3, piłkarzy Ruchu Chorzów czekało rewanżowe spotkanie w Wiedniu. Jeszcze mocniej od zawodników na tą konfrontację szykowali się kibice. Wraz z rozpoczęciem zapisów kolejki nie miały końca. Niebieska Szarańcza szykowała istną "odsiecz wiedeńską"... Dni do "niebieskiego najazdu" mijały bardzo szybko, a liczba zainteresowanych wciąż rosła. Od razu było wiadomo, że 550 biletów, które otrzymaliśmy od Austriaków to zbyt mało, by zaspokoić nasze potrzeby. Inwazja rządzi się jednak swoimi prawami i nic nie może stanąć jej na przeszkodzie. Zbiórka została zaplanowana na godz. 8:00 na parkingu klubowym, skąd mniej więcej godzinę później wyruszyło 7 autokarów, kilkanaście busów oraz ogromna liczba samochodów. Po drodze jeden z autokarów uległ awarii w Żorach, jednak szybko został zorganizowany transport zastępczy, którym okazał się autobus miejski (najprawdopodobniej była to jego najdłuższa trasa). Ponadto wiele osób wyruszyło do Wiednia osobno. Pierwsi kibice pojawili się w Wiedniu już dzień przed meczem, by mieć chwilę na zwiedzanie i degustację austriackich trunków. Wraz z upływającym czasem w okolicach stadionu robiło się coraz bardziej niebiesko. Około 1,5 godziny przed meczem kibice Ruchu zaczęli wchodzić na stadion. Osoby, które zamiast biletu miały wystawione potwierdzenie wpłaty bez problemów były wpuszczane na sektor. Również osoby, której jechały w ciemno, miały możliwość zakupu biletu w kasach gospodarzy. Oficjalnie na stadionie pojawiło się 1.500 fanów "Niebieskich"! Przed rozpoczęciem spotkania chorzowianie zaprezentowali próbkę dopingu, śpiewając podczas rozgrzewki piłkarzy głośne "Niebiescy ! Niebiescy ! Niebiescy !" oraz "Jesteśmy zawsze tam gdzie nasz Ruch Chorzów gra...", na co austriaccy fani zareagowali nieśmiałymi gwizdami. Jednak wraz z pierwszym gwizdkiem "Fioletowym" nie pozostawało nic innego, jak słuchać i starać się zagłuszyć rewelacyjny doping w wykonaniu Niebieskiej Szarańczy. Na boisku fatalnie rozpoczęło się dla Ruchu, bo gospodarze już w 3 minucie objęli prowadzenie po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym. Dodatkowo chorzowianie musieli grać od tej pory w osłabieniu, bo Rafał Grodzicki zobaczył czerwoną kartkę. Kibice pożegnali schodzącego "Grodka" skandując jego nazwisko, natomiast w stronę sędziego rozniosło się głośne "wyp...". Pomimo straty bramki doping kibiców chorzowskiego klubu nie cichł, a wręcz stawał się coraz głośniejszy. Każdy miał nadzieje na korzystny dla nas wynik, jednak głównym celem było jak najlepsze zaprezentowanie się na arenie międzynarodowej i danie z siebie wszystko nawet, gdy wynik meczu będzie niekorzystny. Fani Ruchu robili dalej swoje i na stadionie niosło się "Niebiescy hej, Niebiescy ale ale, nasza miłość jedyna to Niebieska drużyna!". Kibice też Austrii śpiewali coraz głośniej, jednak to było za mało, by zagłuszyć przyjezdnych. Strata kolejnej bramki nie załamała dopingu Niebieskiej Szarańczy, co wywołało pierwsze objawy zdziwienia u gospodarzy. W pewnym momencie sympatycy "Fioletowych" zaczęli coś skandować w kierunku kibiców Ruchu. Reakcja była natychmiastowa. Cały sektor gości ściągnął koszulki i zaczął głośno krzyczeć "Auuu! Auuu! Auuu!" (motyw znany z filmu "300"). Chwilę później po wiedeńskim stadionie zaczęło się nieść "w pewnym śląskim mieście przy ulicy Cichej 6...". W swoim repertuarze "Niebiescy" nie zapomnieli o pozdrowieniach dla Apatora, Atletico, Elany i Widzewa. Razem z nami obecna była delegacja Elanowców oraz około 100 Widzewiaków, dzięki za wsparcie! "Pipi" oraz "Ciuchcia" zrobiły takie wrażenie na miejscowych, że zaczęli oni wstawać i bić brawo fanom Ruchu. Powoli przestawali się też interesować tym, co działo się na boisku! Po zregenerowaniu sił w przerwie nadszedł czas na dalszą część spektaklu. Rozpoczęło się od piosenki "jaki tu spokój sialalala, nic się nie dzieje sialalalala..." :-) Chwilę później na sektorze pojawiło się kilkadziesiąt większych i mniejszych flag na kijach, które dodały kolorytu sektorowi gości. Momentem, kiedy miejscowi całkowicie przestali zwracać uwagę na boiskowe wydarzenia był ten, gdy kibice Ruchu podzielili się na dwie grupy. Najpierw rywalizacja na ilość decybeli przy "lololololo...", a następnie wbiegnięcie w siebie. I oczywiście kolejna porcja braw. "Niebiescy" zaśpiewali "O Chorzowie, Chorzowie, Chorzowie Ty najlepszych kibiców w Polsce masz!" i znów rozdzielili się. Zaczęła grupa z prawej strony: "chodźcie śmiało jest nas mało!", na co drudzy odpowiedzieli "gorole, gorole!". Wiadomo, co się działo potem :-) Kamery telewizyjne momentami bardziej zainteresowane były zabawą przyjezdnych niż trwającym meczem. Na zegarze widniał wynik 3:0 dla Austrii, a w repertuarze Niebieskiej Szarańczy nie mogło z tej okazji zabraknąć... meksykańskiej fali! Przeszła ona raz przez sektor gości i ku zdziwieniu wszystkich pociągnęli ją kibice Austrii! Do drugiej fali przyłączyło się jeszcze więcej "Fioletowych", a do kolejnej cały stadion, włącznie z młynem! Na płocie sektora gości zawisły flagi: "Chuliganeria", "P /R\ F", łączona flaga Ruchu i Widzewa "Criminal Family" (debiut), "Łódzki Widzew", "19 [E] 68" (Elany Toruń), "TGR" (Lechii Dzierżoniów - Fan Clubu Ruchu), "Fan Club Ireland", "Chojny on tour" (Widzewa), "FC Drezdenko" (Widzewa), "Mikołów & Łaziska", wyjazdówka Rudy Śląskiej, Radlina, Kęt, Łazisk i Piotrowic. Zawisły również małe fanki Siemianowic Śląskich, Staszowa, Piekar Śląskich , Górnego Śląska oraz transparent dla tragicznie zmarłego kibica Widzewa: "Ś.P. Troll - wiemy że jesteś tu z nami". Austriacy również mocno oflagowali swoje sektory wywieszając m.in.: "Fanatics", "Brigaden", "Gladiators", "Boys Viola". W pierwszej połowie zaprezentowali sporo flag na kijach i transparentów. Cieszy fakt, że w Wiedniu stawili się reprezentanci praktycznie wszystkich Fan Clubów Ruchu Chorzów, zarówno tych większych jak i mniejszych, obecnych w kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt osób. Jeżeli kogoś pominiemy, prosimy o wybaczenie: Siemianowice Śląskie, Katowice, Rude Śląską, Piekary Śląskie, Łaziska, Mikołów, Mysłowice, Radlin, Świętochłowice, Bytom, Radzionków, Żory, Kęty, Zawiercie, Myszków, Jaworzno, Nakło Śląskie, Staszów, Dzierżoniów, Zakopane, Tarnowskie Góry, Orzesze, Pszów, Czerwionka, Gliwice, Lędziny, Racibórz, Imielin, Bieruń, Cieszyn, Pszczyna, Kalety, Miasteczko Śląskie oraz zagraniczne FC Deutschland i FC Ireland. Austriacy jeszcze długo będą wspominać wizytę Niebieskiej Szarańczy i widowisko, jakie im zafundowała. Od działaczy oraz kibiców Austrii dało się usłyszeć, że Ruch ma kibiców zasługujących nie na Ligę Europy, a na Ligę Mistrzów. Pomimo, iż przegraliśmy na boisku i odpadliśmy z pucharowych rozgrywek, to na trybunach byliśmy zwycięzcami. O to nam w głównej mierze chodziło. Każdy, kto mógł jechać na ten mecz, a tego nie zrobił może tylko żałować, bo galeria, filmiki ani ta relacja nie odzwierciedlą w 100%, tego co działo się w Wiedniu. Wielkie brawa i szacunek dla wszystkich, którzy byli i stworzyli to widowisko. Trenerowi i naszym piłkarzom dziękujemy za możliwość pokazania się w europejskich pucharach. Wierzymy, że wrócimy do nich już za rok!

  • LE: Valletta FC - Ruch Chorzów
Malta przez ponad tydzień opanowana była przez niebieskich i czerwonych fanatyków. Wszyscy kibice wrócili z tej śródziemnomorskiej wyspy z niesamowitymi wrażeniami, a dla zdecydowanej większości był to najlepszy jak to tej pory wyjazd w życiu. Po wyeliminowaniu kazachskiego Szachtiora Karaganda kolejnym przeciwnikiem "Niebieskich" w eliminacjach do Ligi Europy jest Valletta FC. Losowanie wskazało, że pierwszy mecz miał się odbyć na Malcie. Choć wyjazdowe spotkanie zaplanowano na czwartek, pierwsi fani Ruchu na miejsce zaczęli docierać już w... niedzielę! Większość postanowiła wybrać się na Maltę na tydzień. Każdy na własną rękę, bo ostatecznie zrezygnowaliśmy z wyjazdu w zorganizowanej grupie. W większej ilości osób - ponad 30 - spotkaliśmy się dzień przed meczem na treningu piłkarzy Ruchu. Na stadion w Ta'Qali przyjechaliśmy o 16:30, pół godziny przed rozpoczęciem treningu. Chcieliśmy od razu udać się na trybuny i tam poczekać na piłkarzy, ale gospodarz obiektu na nasz widok założył kłódkę na kraty przy wejściu. Nawet kiedy trenerzy i dyrektor Ruchu zgodzili się, byśmy obejrzeli trening, miejscowi za żadne skarby świata nie chcieli na to przystać. Zaproponowali, że specjalnie zadzwonią po ochronę! Przedstawiciele naszego klubu zapewnili jednak, że biorą za nas pełną odpowiedzialność i dopiero wtedy po długich negocjacjach udało nam się wejść na trybunę. Płot upiększyliśmy czterema flagami: PF, Ruda Śląska (obydwie wyjazdowe), Fan Club Ireland i mała Mikołów. Na koniec zaśpiewaliśmy kilka piosenek, pozdrowiliśmy obecny z nami Widzew i ruszyliśmy w miasto. Dziewczyny na Malcie sprawiały wrażenie, jakby odbywał się tam zjazd modelek z całego świata. Dlatego też wielu zapragnęło się z nimi zapoznać ;-) Zabawa trwała bez przerwy, ale w końcu trzeba było udać się z powrotem do Ta'Qali, na mecz Ruchu z Valletta FC. Tym razem szybko weszliśmy na stadion. Po kupieniu biletów w cenie 10 euro zajęliśmy miejsca z prawej strony trybuny. Upał był jeszcze większy niż 24 godziny wcześniej na treningu. Od początku ruszyliśmy z dopingiem, który był dobrze słyszalny. Zagłuszała go jedynie czasami miejscowa orkiestra złożona z kibiców? Trudno to do końca ocenić, w każdym razie mieli na wyposażeniu bęben, trąbkę i talerze. Krzyknęli coś tylko raz, kiedy piłkarze Valletta FC strzelili bramkę. Wywiesili też kilka bannerów z napisami: "White Warriors", "Valletta Supporters Club", "Forza Valletta City". Na Malcie pojawiło się ostatecznie nieco ponad 150 kibiców Ruchu Chorzów, których wsparło 15 fanów Widzewa Łódź - dzięki! Wszyscy wspólnie utworzyli "ciuchcię" i dopingowali "Niebieskich". Płot został nieźle oflagowany. Oprócz fan, które pojawiły się treningu, zawisły: "1910" (Widzewa), "Radlin" i dwie "Piotrowice" (jedna stara, a druga nowa wyjazdowa). Po meczu miejscem zabawy większości kibiców Ruchu i Widzewa była Paceville - maltańska stolica rozrywki i życia nocnego. Impreza w jednym z tamtejszych klubów spełniła oczekiwania nawet najbardziej wybrednych osób. Nie było wątpliwości, kto tej nocy opanował główną dyskotekę w Paceville. Kiedy DJ zapytał, czy w klubie są ludzie z Polski, rozległo się głośne "Ruch Ruch HKS". Chwilę później komuś udało się przejąć mikrofon DJ'a i krzyknąć "Ruch i Widzew wieczna sztama..." ;-) Ta noc była bardzo długa... Dla większości kibiców Ruchu pobyt na Malcie dopiero się zaczynał, bo sporo osób wybrało się na tę śródziemnomorską wyspę na tydzień. Niebieskie barwy były widoczne w różnych częściach Malty aż do środy, a w niektórych przypadkach będą do czwartku, czyli do jutra. Niektórzy zaplanowali bowiem, że wrócą do Polski prosto na rewanżowy mecz! Miejmy nadzieję, że jeszcze kiedyś będziemy okazje wybrać się w tak ciekawe miejsce na mecz w europejskich pucharach. Kto wie, może już w następnej rundzie? ;-)

  • LE: Szachtior Karaganda - Ruch Chorzów
Wyjazd na mecz Ruchu do Kazachstanu to jedna z tych eskapad, które pamięta się do końca życia. I chociaż początkowo nie wszyscy byli zadowoleni z wyników losowania, to po odwiedzeniu leżącej blisko Chin Karagandy nikt nie żałował swojej decyzji o wyjeździe. Wśród potencjalnych rywali "Niebieskich" w I rundzie eliminacji do Ligi Europy znalazły się drużyny z sześciu państw: Albanii, Czarnogóry, Estonii, Kazachstanu, Macedonii i Węgier. Jedni życzyli sobie wyprawy do ciekawej kibicowsko Macedonii, inni do Węgier, które z pewnością zalałaby niebieska inwazja. Los skierował nas jednak do Kazachstanu, a więc do najbardziej odległego kraju. Czasu na organizację było bardzo niewiele. Głównym problem była konieczność wyrobienia wizy, na którą czeka się siedem dni, a do meczu od momentu losowania pozostawało tylko dziewięć. Dlatego z powodu braku czasu, jak i około czterech tysięcy kilometrów dzielących nas od Karagandy, jedynym możliwym transportem był przelot samolotem. Szybko okazało się, że taka przyjemność (z trzema przesiadkami) kosztuje bagatela... 14 tysięcy złotych. Działacze klubowi postanowili jednak wynająć czarter i udostępnić część miejsc kibicom. Pomimo sporych kosztów (około trzech tysięcy złotych) oraz krótkiego czasu (kilku godzin) na skompletowanie dokumentów potrzebnych do złożenia podania o wizę, znalazło się sporo osób chętnych na wyjazd. Kiedy wydawało się już, że cała grupa poleci do Karagandy, 10 godzin przed startem podróży przewoźnik poinformował, iż ze względów bezpieczeństwa liczba osób na pokładzie musi zostać zmniejszona. Tym sposobem kilkanaście osób zostało na lodzie, a zorganizowanie dla nich innego transportu było już po prostu niemożliwe. Do Kazachstanu wspólnie z drużyną Ruchu udało się ostatecznie polecieć kilku kibicom. Zbiórka zaplanowana była na środę na godz. 5:15 rano, a już 20 minut później wyruszyliśmy autokarem na lotnisko w Pyrzowicach. W powietrze wznieśliśmy się dokładnie o 8:41. Lot brazylijskim Embraerem 145 przebiegł bez problemu, poza małymi turbulencjami ;-) Po drodze zaliczyliśmy międzylądowanie w rosyjskiej Samarze, lecz z powodu braku wizy żadna z osób nie mogła opuścić samolotu. Po ponad 6-godzinnej podróży na lotnisku w Karagandzie przywitały nas pustki oraz miejscowi żołnierze. Zanim wsiedliśmy do autokaru musieliśmy przejść jeszcze szczegółową kontrolę paszportową. Po dotarciu do hotelu część osób od razu ruszyła na miasto, a pozostali pojechali poobserwować trening piłkarzy Ruchu na stadionie Szachtiora. Miejscowi na barwy Ruchu reagowali raczej pozytywnie. W centrum bardzo trudno było natomiast spotkać Kazachów w koszulkach czy też bluzach Szachtiora. Właściwie nikogo takiego nie stwierdziliśmy. Ceny różnych produktów okazały się być bardzo przystępne, bo zwykle o wiele niższe niż w Polsce. Różnica była odczuwalna zwłaszcza na napojach ;-) Samo miasto nie robiło wielkiego wrażenia, ale też nie przypominało klimatów, które przedstawiono w filmie "Borat: Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej" :-) Nocą centrum Karagandy było oświetlone jak w wielkich miastach, ale na ulicach momentami nie było żywej duszy. W czwartek, czyli w dniu meczu na stadion dotarliśmy podstawionym autokarem. Wszyscy weszli na obiekt Szachtiora za darmo już dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Zajęliśmy miejsca na głównej trybunie, a miejscowi w tym czasie dopiero wchodzili na swoje sektory. Uformowali dwa kilkudziesięciu osobowe młynki. Jeden usytuowany był na środku "prostej", gdzie wywieszono dwie małe flagi - jedną z herbem a drugą z napisem "11 + 1" - a także machano kilkunastoma fankami na kiju. Drugi młynek znajdował się z boku tej samej trybuny. Tam na płocie pojawiło się kilka małych flag z herbami, napisami ultras oraz "U-Ground Ultras", które znalazły się też na koszulkach zasiadających tam kibiców. Grupa ta na początku spotkania zaprezentowała niskich lotów oprawę składającą się z czarnych i pomarańczowych pasów materiału z napisami "FC SK" oraz "1958" (data powstania klubu). Fani Szachtiora starali się ze sobą współpracować i czasami im to wychodziło. O ile pierwszy młynek ograniczał się do okrzyków "Szachtior, Szachtior..." czy "Karaganda, Karaganda...", o tyle drugi starał się urozmaicić swój doping przeróbkami piosenek znanych z europejskich stadionów. Po drugiej bramce strzelonej przez Ruch zaczęli nawet bluzgać, krzycząc "polskie ku..., polskie ku...". Ciekawostką jest, że Kazachowie wspierają swoich piłkarzy za pomocą... gwizdania. Tak ich przywitali na rozgrzewce i tak też reagowali na każdą groźną akcję swojego zespołu. Oprócz 8 kibiców Ruchu, którzy przylecieli na mecz z Chorzowa, na spotkaniu pojawiło się ponad 30 polskich emigrantów. Mieli oni ze sobą kilka flag Polski na kijach, a ponadto otrzymali od przedstawicieli naszego klubu kilka niebieskich gadżetów. Zdarzyło im się nawet krzyknąć "Ruch Ruch HKS!". Zawodnicy Ruchu pokonali Szachtior 2:1 i zapewnili sobie dobrą zaliczkę przed rewanżowym spotkaniem. Po meczu część z nas zrezygnowała ze snu i postanowiła wybrać się ostatni raz na miasto. Wcześnie rano udaliśmy się w podróż powrotną i o godz. 11:25 polskiego czasu wylądowaliśmy w Pyrzowicach. Wyjazd na drugi koniec świata na zawsze zapadnie w pamięci wszystkich jego uczestników. To prawdopodobnie jeszcze nie koniec niebieskich wojaży po Europie. Jeżeli "Niebiescy" przypieczętują sprawę awansu, to w kolejnej rundzie czeka już na nas drużyna z Malty - Valletta FC. Wielu fanów Ruchu już teraz zabukowało loty, a nawet wykupiło wczasy na wyspie Morza Środziemnego. Przed nami jeszcze jednak rewanżowy mecz z Szachtiorem Karaganda, który zadecyduje, czy będzie nam dane reprezentować Ruch na arenie międzynarodowej w kolejnych spotkaniach!
REKLAMA
NOWOŚCI
31.08.17 | LWJS: Tabela | Akt.
31.08.17 | LWJS: Ruch Chorzów SA | Akt.
19.07.17 | R. jesienna | Aktualizacja
16.07.17 | Pełny terminarz | Aktualizacja
08.03.17 | LWJS: Ruch Chorzów SA | Akt.
REKLAMA
REKLAMA
DOŁĄCZ DO NAS!
SONDA
Najlepszy piłkarz Ruchu w pierwszej części sezonu 2017/18 to:

Artur Balicki
Nikołaj Bankow
Kacper Czajkowski
Mateusz Hołownia
Libor Hrdlicka
Gracjan Komarnicki
Marcin Kowalczyk
Bojan Marković
Mello
Bartosz Nowak
Vilim Posinković
Miłosz Przybecki
Kamil Słoma
Miłosz Trojak
Maciej Urbańczyk
Santiago Villafane
Michał Walski
Mateusz Zawal
jeszcze ktoś inny
nikt nie zasługuje na to wyróżnienie
Wyniki sondy
TV NIEBIESCY
REKLAMA
TABELA
1. Chojniczanka Chojnice 35
2. Odra Opole 34
3. Raków Częstochowa 32
4. Miedź Legnica 31
5. Stal Mielec 31
6. Chrobry Głogów 30
7. GKS Katowice 28
8. Zagłębie Sosnowiec 27
9. Puszcza Niepołomice 26
10. Wigry Suwałki 26
11. Pogoń Siedlce 24
12. Podbeskidzie Bielsko-Biała 24
13. Bytovia Bytów 24
14. GKS Tychy 20
15. Stomil Olsztyn 19
16. Górnik Łęczna 18
17. Olimpia Grudziądz 18
18. Ruch Chorzów 15
BUTTONY
90 Minut Widzew To MY
WidzewLodz.pl Elana Toruń
UKS Ruch Chorzów Kibice.net
Copyright by Niebiescy.pl © 2005-2017 | Polityka prywatności IC Service