strona główna Forum Kibiców Fan Page Niebiescy.pl Twitter Niebiescy.pl TV Niebiescy w Youtube Typer Stowarzyszenie Kibiców Ruchu Chorzów Niebiescy Relacje Live

  • Sezon 2006/2007

[Wyjazdy sezonu 2004/05] | [Wyjazdy sezonu 2005/06] | [Wyjazdy sezonu 2006/07] | [Wyjazdy sezonu 2007/08] [Wyjazdy sezonu 2008/09] | [Wyjazdy sezonu 2009/10] | [Wyjazdy sezonu 2010/11] | [Wyjazdy sezonu 2011/12] | [Wyjazdy sezonu 2012/13] | [Wyjazdy sezonu 2013/14 | [Wyjazdy sezonu 2014/15] | [Wyjazdy sezonu 2015/16] | [Wyjazdy sezonu 2016/17]

  • Lechia Gdańsk - Ruch Chorzów
Wyjazd do Gdańska zaplanowany był na niedzielny poranek. Zbiórka na godzinę 4:30, a odjazd pociągu pół godziny później. Najwierniejsi kibice-wyjazdowicze dworzec w Chorzowie Batorym okupują już od 22. Około godziny 23:45 przyjeżdża Widzew Południe. Z nudów odwiedzamy nasz stadion, ponieważ był otwarty. Ciekawie było w Siemianowicach Michałkowicach, gdzie na przystanku zebrało się 25 Niebieskich i kilka młodszych osób. W pewnym momencie od strony Fabudu wysypała się 30-osobowa ekipa. Gdy podeszli bliżej okazało się, że to żabole i Niebiescy momentalnie zaatakowali. Po krótkim starciu żabki zaczęły uciekać, a na koniec strzeliły rakietnicą. Bilans to 3 konkretne K.O. żaboli i jeden złamany nos. Zbiórka na Batorym przebiegała dosyć sprawnie. Ekipa pakowała napoje do pociągu i pilnowała porządku. Po wejściu do pociągu, chwila postoju i ruszamy. Na głównym w Katowicach sporo policji. Stację tę witamy pieśnią "Jedno miasto jeden klub Katowice KS Ruch". Kolejny postój - Szopienice. Tam dosiada się do nas sporo fanatyków z tej właśnie dzielnicy oraz z Mysłowic. Kolejne przystanki to Zawiercie, a później Myszków. Tam również dosiadają się do nas niebiescy bracia. Po drodze kilka razy z różnych powodów (np. ktoś został na stacji) zaciągamy ręczny. W Częstochowie jeszcze jeden krótki postój i później jedziemy już do samej Łodzi. Tam zabieramy Widzewiaków w liczbie 400 głów i ruszamy w dalszą drogę. W mieście włókniarzy miał miejsce mały incydent. Dwóch przerzutów (Ruch-Dospel-Ruch) dostaje oklep i wylatuje z pociągu. Zatrzymujemy się oczywiście również w Toruniu, gdzie dosiada się do nas liczna grupa Elanowców. Chłopaki bardzo pozytywnie zaskoczyli swoją liczebnością, bo przekroczyła ona 250! Dołącza także kilkunastu "Niebieskich" fanatyków, którzy pojechali do Torunia już w piątek wieczorem. Po tym przystanku wiadomo już było, że się spóźnimy, a mimo to znów komuś zachciało się ręczny zaciągnąć. Około 30 km od Gdańska nad naszym pociągiem zawisa policyjny helikopter, który towarzyszy nam do końca podróży na stadion. Na dworcu głównym meldujemy się około 17:30. Jest nas około 1.800! Ludzie obserwujący nasza ekipę, patrzą z zachwytem, a zarazem da się rozpoznać po ich oczach zaniepokojenie. Na Traugutta idziemy ze śpiewem. Warto dodać, że jak na taka grupę przyjezdnych konwój policji był bardzo skromny. Po drodze napotykamy na pana policjanta przypominającego pedałów z ulic Amsterdamu, który zostaje wyśmiany przez większość grupy. O dziwo przyjmuje to z uśmiechem na ustach :-) Po stadionem meldujemy się około 17:55. Wszyscy liczymy, że szybko otworzą bramę i wejdziemy zobaczyć chociaż całą drugą połowę. Niestety Lechia uniemożliwiła nam to, bo zaatakowała małą grupkę, która już weszła na stadion. Z ich strony poleciało kilka raz, a ponadto jeden kozak próbuje w nas rzucić cegłą. Gospodarze napinają się za płotu, co kwitujemy pieśnią "Chodźcie śmiało jest nas mało". Po paru chwilach interweniuje policja, która wpuszcza nas bardzo powoli. Próbujemy wejścia z bramą i przez płot, ale "panowie porządkowi" uniemożliwiają nam to. Widząc, że długo nas nie utrzymają zaczynają nas wpuszczać przez 2 małe bramki. Szczęśliwcy zobaczyli prawie cała drugą połowę. Niestety spora część zaledwie kilka ostatnich minut meczu + 6 minut doliczonego czasu. Organizacyjnie Lechia i miasto Gdańsk muszą się wiele uczyć od Chorzowa, który wie jak przyjąć i szybko wpuścić na stadion grupy gości. Po meczu dziękujemy piłkarzom za mecz. Lechia w tym samym czasie atakuje policję od strony trybuny na prostej. Niektórzy z nas obrzucają psów kamieniami i rozbitymi płytami chodnikowymi oraz z kilku stron szarpią płoty. Oczywiście białe kaski używają gazu i strzelają z broni gładkolufowych do wszystkich tylko nie do tych, co rzucają. Kilka osób zostaje postrzelonych bez powodu. Większość będąca na nasypie za sektorem gości stara się wdrapać na jego szczyt. Po paru wyzwiskach w stronę rzucających, że mają przestać sytuacja uspokaja się. Lechia w tym czasie dalej walczy na stadionie jak i poza nim. Wszystko kończy się prawie godzinę po meczu. Do szpitala trafia 6 policjantów w tym 2 w stanie ciężkim. Obaj z uszkodzonymi kręgosłupami, a jeden z nich z przeciętą tętnicą szyjną. Policja zawija kilkunastu Lechistów. Kilku trafia również do szpitala. Od nas jedna osoba została pogryziona przez psa - zwierzaka ;). Ze stadionu wychodzimy pół godziny po meczu. Na dworcu Lechia próbuje zaczepek, ale szybko interweniują służby porządkowe. PKP oczywiście nie pomyślało i obok naszego specjala postawili pociąg do Tczewa, w którym siedzieli fani Lechii. Zaczęło się opluwanie i obrzucanie pociągu. Poszło parę szyb, ale ogólnie bez większych atrakcji. Droga powrotna mija w miarę spokojnie. W Toruniu nam chyba kogoś pały zwinęły, a tak poza tym nic interesującego. Większość wykończona podróżą śpi. Niektórzy nawet na stojąco, bo 3 składy EZT zostały bardzo konkretnie przepełnione. Sporo osób stała także na schodach. W Łodzi jesteśmy około 4:30. Żegnamy Widzew i wracamy do Chorzowa, stając po drodze na tych samych przystankach, co poprzednio. W Batorym meldujemy się około 9:20.


  • Stal Stalowa Wola - Ruch Chorzów
Na wyjazd do Stalowej Woli, wybieramy się 2 autokarami i kilkoma autami. Zbiórkę mieliśmy pod budynkiem klubowym o 10:15 rano. W trasę wyruszyliśmy ok. 10:30. Podroż mija spokojnie. Po drodze dołączają do nas: autobus Fan Clubu ze Staszowa (35 osób), 4 auta i bus Igloopolu Dębica (25 osób) i 1 auto Widzewa (6 osób). Na miejscu meldujemy się kilkanaście minut przed 17. Jest nas około 230 osób, bardzo dobrej ekipy. Niestety, nie wszyscy weszli na sektor. Kilkanastu fanatyków z zakazami przesiedziało mecz w autokarze. Gościnnie wspierało nas także kilku chłopaków ze Stali Rzeszów. Doping prowadzimy tylko na początku i na koniec meczu. Ogólnie na stadionie ok. 3 tys. ludzi. Doping Stalówki w miarę dobry. W pierwszej połowie machają małymi fankami. W drugiej prezentują sektorówkę "Stalówka", a na płocie wywieszają folię "Władcy Podkarpacia", którą podświetlają stroboskopami. Robią także flagowisko z dużych flag. Mecz kończy się wynikiem 0:0, co daje nam upragniony awans do ekstraklasy. Piłkarze po meczu podchodzą pod nasz sektor, dziękując nam za przybycie. Podróż powrotna mija spokojnie, przy lekkim uzupełnianiu płynów w okolicznych stacjach benzynowych. Dziękujemy za wsparcie kibicom Igloopolu Dębica, Widzewa Łódź, Stali Rzeszów i FC Staszów. Jesteśmy zawsze tam, gdzie Nasz Ruch Chorzów gra!


  • Jagiellonia Białystok - Ruch Chorzów
Na wyjazdowy mecz do Białegostoku wybraliśmy się pociągiem rejsowym. Zbiórkę zaplanowano o 6 rano na dworcu Chorzów - Batory, skąd o 6:10 udaliśmy się na pociąg do Katowic. Później mieliśmy jeszcze przesiadkę w Warszawie Zachodniej, a stamtąd już pojechaliśmy prosto do Białegostoku. Droga minęła w miarę spokojnie. Mijaliśmy jedynie kibiców Legii, którzy zbierali się na wyjazd do Poznania. Z obu stron jednak bez atrakcji, ze względu na dużą ilość psów. W Białymstoku zameldowaliśmy się ok. godz. 14. Czekały już na nas dwa autobusy z dowozem na stadion. Przed meczem, w czasie i po jego zakończeniu dobre zachowanie ochrony i policji, bez problemów wszyscy weszliśmy na stadion. Nie wywiesiliśmy żadnych fan. Na sektorze gości zameldowaliśmy się w sile około 220 osób, w tym paru ludzi z Widzewa i Myszkowa. Młyn "Jagi" prezentuje się bardzo dobrze, prawie wszyscy byli tak samo ubrani. Na stadionie pojawiło się blisko 8 tys. widzów. Z obu stron bez bluzgów, sam mecz minął spokojnie. Po "szpilu" trzymali nas około godzinę na sektorze, skąd odjechaliśmy autobusami na dworzec PKP, gdzie uzupełniliśmy płyny. Kilka osób wymieniło się barwami między sobą, ale raczej w celach kolekcjonerskich, niż zgodowych. Powrót znów na dwie przesiadki w Warszawie i Częstochowie. Super zabawa w drodze powrotnej w pociągu, jak i przy przesiadkach. W jednej miejscowości napinający się Legionista dostaje konkretne "bęcki". W Chorzowie zameldowaliśmy się ok. 6 rano.


  • Miedź Legnica - Ruch Chorzów
Do Legnicy wybraliśmy się autokarem i kilkunastoma autami. Droga minęła spokojnie, lecz z małą przygodą. Autokar złapał gumę, co spowodowało opóźnienie. Na miejscu najszybciej melduje się ekipa samochodowa, a reszta dojeżdża kilkanaście minut później. Legitymowanie oraz wchodzenie na sektor mija szybko i sprawnie. W klatce jest nas łącznie około 170, w tym 7 osób z FC Deutschland. Wywiesiliśmy jedną małą fanę "19 (R) 20". Miedź miała nałożone ograniczenie liczby widzów do 1175 osób. Wszystkie miejsca na ładnej trybunie zostały zajęte, a oprócz tego kilkadziesiąt osób spotkanie obserwowało zza płotu. Miejscowi wystawili malutki młyn, który niemal cały czas prowadził doping. Na płocie pojawiły się dwie flagi: "Lutadores Novos '04" oraz skrojone w poprzednich latach płótno Legii Warszawa "Wild West". Na początku spotkania gospodarze machali czerwonymi, niebieskimi i zielonymi chorągiewkami. Po bramce na 1:0 "Miedzianka" odpaliła 5 rac. Nie obyło się także bez pozdrowień dla piłkarskiej centrali;) Potwierdzili tym, że kibice są zawsze razem i nie warto zamykać polskich stadionów za odpalanie pirotechniki, która dodaje kolorytu często szarym widowiskom. Na początku drugiej połowy pojawiła się mała kartoniada w barwach klubu z Dolnego Śląska oraz kolejne 5 rac. Miejscowi byli słabo słyszalni na naszym sektorze. Nasz doping w pierwszej części dostosowany był do gry naszych piłkarzy. Śpiewaliśmy, ale w miarę upływu czasu wszystko ucichało. Po straceniu bramki można było usłyszeć różne "opinie" do postawy "Niebieskich". W drugiej połowie byliśmy głośniejsi. Po kolejnych bramkach dla Ruchu doping był jeszcze lepszy, ale nie obyło się bez pieśni "Zmiana trenera, w Chorzowie zmiana trenera" czy "Ruch to my, a nie wy"... Po meczu miała miejsce przykra sytuacja. Zawołaliśmy do siebie piłkarzy, lecz ci w ogóle nie podeszli, tylko klaskali ze środka boiska. Skutkiem tego były gwizdy i niecenzuralne słowa w ich stronę.


  • KSZO Ostrowiec Św. - Ruch Chorzów
W Ostrowcu Świętokrzyskim jest nas 150, w tym około 70 osób z FC Staszów. Niektórzy z powodów alkoholowych nie zostają wpuszczeni na sektor, więc śpiewamy "piłka nożna dla kibiców". Dołącza się do tego również KSZO. Po kilku minutach ochrona ulega. Gospodarze wystawiają około trzystuosobowy młyn (wspomaga ich dwóch typów z Arki) i całkiem dobrze dopingują. Często pozdrawiają leśnych dziadków, którzy kilka dni wcześniej podjęli decyzję o zdegradowaniu ich drużyny za korupcję. W 30. minucie meczu machają kilkudziesięcioma szturmówkami. My jesteśmy bez żadnej oprawy. Wywieszamy na płocie cztery flagi: 19 (R) 20, Chachary, Staszów i małą Górnego Śląska. Powrót do domu bez przygód.


  • Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów
W Wielką Sobotę każdy jest już myślami przy Świętach Wielkiej Nocy. Ale nie fanatyczni kibice. W ten dzień trafił nam się atrakcyjny kibicowsko wyjazd do Wrocławia, którego nikt nie zamierzał odpuszczać. Od działaczy Śląska otrzymaliśmy tylko 300 biletów, a było to spowodowane ograniczoną ilością widzów. Na ten mecz na obiekcie przy ulicy Oporowskiej mogło pojawić się 5.200 kibiców. Naszym głównym środkiem transportu był pociąg specjalny, w którym znalazło się nas 530 (na podstawie sprzedanych biletów). Wsparli nas także Widzewiacy w liczbie 70 głów, co dało łącznie około 600 osób. We Wrocławiu czekała na nas spora ilość prewencji oraz policyjny helikopter. Jak się później dowiedzieliśmy, przed spotkaniem wśród służb mundurowych wybuchła panika, bo od kolegów po fachu dotarła do nich informacja, że z Chorzowa wyjechało 1.000 fanów Ruchu. Przyjęliśmy to z uśmiechem na twarzy:) Po trzygodzinnej podróży, umilanej śpiewami i tańcami, dotarliśmy do stolicy Dolnego Śląska. Pod stadion podjechaliśmy czterema przegubami. Wchodzenie na sektor okraszone było bardzo szczegółowym i długotrwałym sprawdzeniem. Niestety, kontrole trwały tak długo, że nie wszyscy zdążyli je przejść przed rozpoczęciem meczu. 100 sympatyków ochrona w ogóle nie chciała wpuścić, bo nie mieli ze sobą dowodu tożsamości. Ze względu na taki obrót sytuacji, pod koniec pierwszej połowy ściągamy fany i szarpiemy płot oddzielający klatkę od bufora. Po kilku sekundach metalowa konstrukcja poddała się. W tym momencie zaśpiewaliśmy "Wpuście kibiców" oraz "Zawsze i wszędzie". Dołączył się do tego Śląsk, który zaśpiewał także "Piłka nożna dla kibiców". Gdy zabraliśmy się za drugi płot, służby porządkowe uległy i na drugą część meczu byliśmy już niemal w komplecie. Wywiesiliśmy fany: "1910" Widzewa oraz "Dzierżoniów" i debiutującą "1920" z herbem Ruchu, które po 45 minutach zostały zastąpione przez "Psycho Fans". Na trybunach pojawiło się tego dnia blisko 7 tysięcy miejscowych, którzy cały czas dobrze dopingowali. Szczególnie efektownie wychodziła im "Szkocja", chwilę przed jej wykonaniem na tablicy świetlnej pojawiał się stosowny napis oznajmiający, co za moment nastąpi. Najgłośniej zaś wychodziło im odpowiadanie na pozdrawianie naszych ziomali z Łodzi i Lubina. My też nie pozostawaliśmy dłużni. Często można było, więc usłyszeć obustronne bluzgi. Spotkaniu towarzyszyły ciekawe oprawy ultrasów obu ekip. My zaprezentowaliśmy sektorówkę "KS RUCH", która dała całkiem ładny efekt, bo niemal idealnie zakryła "klatkę". Ultrasi Śląska przygotowali trzy prezentacje. Pierwsza z nich przedstawiała biało-czerwoną kartoniadę, transparenty na kijach z napisem "ŚLĄSK WROCŁAW", a po bokach sektorówki: piłkę i herb klubu na białym tle. Całość wyszła ładnie, jednak nie perfekcyjnie (nierówno rozłożone transy). Kilkanaście minut później zobaczyliśmy choreo złożone z dwóch elementów: foliowych kartoników i małych fanek na kijach. Wszystko w barwach zielono-biało-czerwonych. Na koniec, osoby zgromadzone w młynie odpaliły zimne ognie, a na górze sektora zostało wystrzelone konfetti. Piłkarze ponieśli kolejną porażkę i nie dali nam prezentu na Święta. Nie przeszkodziło nam to jednak w dobrej zabawie podczas drogi powrotnej. Wielkie dzięki dla Widzewa za liczne wsparcie!


  • Dyskobolia Grodzisk Wlkp. - Ruch Chorzów (PP)
Na małoatrakcyjny środowy wyjazd do Grodziska Wielkopolskiego wybraliśmy się trzema środkami transportu: autokarem, busem i kilkoma autami. Pod stadionem znaleźliśmy się w mniej więcej tym samym czasie - kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wchodzenie na sektor trwało bardzo szybko, dzięki czemu bez najmniejszych problemów weszliśmy do "klatki". Na płocie wywiesiliśmy dwie nasze fany: "Niebiescy" i "Chachary" oraz "Bałuty", którą przywieźli ze sobą "Widzewiacy" - dzięki za wsparcie! Łącznie w klatce zjawiło się 80 osób. Przez niemal całe spotkanie machaliśmy kilkoma dużymi flagami na kijach "pasiakach". Ponadto mimo niekorzystnego wyniku prowadziliśmy dobry doping, wspomagany bębnem. Według opinii widzów telewizji Sport oraz słuchaczy radia Niebiescy byliśmy głośniejsi od gospodarzy spotkania. Komentator platformy "n" stwierdził nawet, że "chorzowianie prawie mogli się czuć jak u siebie, jeśli chodzi o doping". Grodziszczanie wystawili kilkudziesięcioosobowy młyn, który całkiem przyzwoicie dopingował. Miejscowi ultrasi zaprezentowali dwie oprawy. Obie mogliśmy oglądać w drugiej połowie meczu. Najpierw kilkanaście białych i zielonych szarf, a następnie sektorówkę w tych samych barwach z herbem Dyskobolii. Nasi piłkarze niestety przegrywali 3:1 i odpadliśmy z Pucharu Polski. Szkoda. W kolejnej rundzie spotkalibyśmy się z Cracovią... Ze stadionu wyszliśmy prawie od razu po zakończeniu spotkania. W Chorzowie Batorym zameldowaliśmy się późno w nocy.



  • Odra Opole - Ruch Chorzów
Tydzień przed spotkaniem było zagrożenie, że mecz Ruchu z Odrą odbędzie się przy pustych trybunach. Działacze z Opola stanęli jednak na wysokości zadania i zdążyli z wszelkimi niezbędnymi remontami, potrzebnymi do uzyskania pozytywnej opinii policji. Na ten wyjazd otrzymaliśmy tylko 250 biletów, a chętnych było o wiele więcej. W pociągu specjalnym znalazło się ponad 600 osób, które po dwugodzinnej podróży zameldowało się na dworcu PKP Opole Wschodnie. 200-metrowy spacer pod stadion i rozpoczęło się wejście na sektor. Otwarta została tylko jedna bramka, jednak przeszukiwanie trwało bardzo szybko. Część osób, która nie posiadała wejściówek, otrzymała je przez płot od tych, którzy znaleźli się już za bramą. Reszta również bez problemu przeszła kontrolę. W klatce pojawiamy się już godzinę przed meczem. Na płocie wywieszamy sześć flag: "Wielkie Hajduki", "R Śl" (debiut), "Chachary", "Kattowitz" i dwie mniejsze Górnego Śląska. Kibice Odry tego dnia protestowali przeciwko decyzji radnych, którzy odrzucili projekt budowy nowego Stadionu Miejskiego w Opolu. Gospodarze naprzeciwko trybuny głównej wywiesili dwa transparenty o treści: "wasze nie dla stadionu = nasze nie dla was?" oraz "prawie jak stadion prawie jak radni". Równo z wyjściem piłkarzy na boisko wyrzucamy konfetti i rozpoczynamy wspierany bębnem bardzo dobry doping, który wielokrotnie był głośniejszy od śpiewów miejscowych. Sympatycy Odry przed spotkaniem dostali bęben od nowego sponsora klubu. Kilka minut po pierwszym gwizdku prezentują pierwszą oprawę: biało-czerwona baloniada z sześcioma wulkanami. Całość wieńczył trans na płocie: "Śląsk opolski zawsze polski". Śpiewają przy tym także hymn narodowy. Spodziewaliśmy, że ten temat będzie poruszony, bo sporo ekip przy okazji meczu z nami podkreśla swoją Polskość ;) Po pół godzinie gry prezentujemy 30 dużych flag na kijach i odpalamy jedną racę. Po chwili opolanie zaczynają machać w młynie trzydziestoma czerwonymi i niebieskimi fankami oraz dwunastoma większymi. Na dole sektora odpalają stroboskopy. Trzeba przyznać, że Odra dobrze przygotowała się do pojedynku z nami. Na początku drugiej połowy wyrzucają kilkaset serpentyn, a po chwili rozwijają trzy folie z napisami "O" "K" "S", które również podświetlają "strobkami". To nie był koniec pokazu gospodarzy. Kilkanaście minut przed końcem meczu na płocie wywieszają transparent "Fani z piekła rodem" i rozciągają małą sektorówkę z diabłem z napisami Odra i Opole po bokach. Odpalają przy tym 6 rac, 7 czerwonych świec dymnych i 2 wulkany, z których wyleciały fajerwerki. Później machają jeszcze dużymi flagami w asyście stroboli. Nasi piłkarze przegrywają trzeci raz z rzędu i po końcowym gwizdku śpiewamy im "głowy do góry, "Niebiescy", głowy do góry". Z sektora wychodzimy dopiero pół godziny później. W między czasie "pozdrawiamy" kibiców Polonii Bytom (byli na meczu z trzema flagami), którzy wspierali swoją zgodę w 80 osób. Oprócz nich na sektorze gospodarzy pojawili się sympatycy Zagłębia Lubin (z flagą) i 5 zagranicznych gości z węgierskiego FC Sopron (z flagą). Powrót do domu mija spokojnie, bez żadnych przygód. Zatrzymujemy się jeszcze w okolicach Kędzierzyna - Koźle, gdzie kilka osób wyskakuje po prowiant na dalszą podróż. W Chorzowie Batorym meldujemy się około godziny 19:30.


  • Podbeskidzie Bielsko-Biała - Ruch Chorzów
Na ostatni mecz do Bielska Białej przygotowano pociąg specjalny. Wysoka cena biletów za przejazd - efekt zniszczeń podczas wyjazdu do Krakowa - spowodowała, że do Bielska większość osób wybrała się jednak autami. Na trasie co chwila można było zauważyć samochody z kibicami Ruchu w środku. Zauważyła to również policja, która zatrzymywała zmotoryzowanych kibiców na rogatkach Bielska, a następnie eskortowała na stadion. Łącznie zjawiło nas się tego dna 1500 osób! By wszyscy mogli się pomieścić, organizatorzy musieli otworzyć cały sektor buforowy. Niestety policja nie pozwala nam wnieść na stadion pirotechniki, ale nie popsuło nam to humorów. Przez cały mecz głośno manifestujemy swoją obecność (m.in. "jesteśmy u siebie", czy też "co to za miasto, co to za wieś, ani podupić, ani co zjeść!). Wielokrotnie po naszym sektorze wędruje meksykańska fala. Miejscowi prezentują dwie oprawy, choć średnio im to wychodzi. Piłkarze wygrywają spotkanie, co daje im fotel lidera II ligi!


  • Wisła Kraków - Ruch Chorzów (PP)
Bez wątpienia był to najlepszy wyjazd rundy. Rozegrane w środku tygodnia pucharowe spotkanie z Wisłą ściągnęło do Krakowa 1000 sympatyków Ruchu! Z pociągu na stacji w Krakowie przesiadamy się do czterech przegubowych autobusów i jedziemy na stadion przy Reymonta. Po początkowych problemach z wpuszczaniem (wymaganie listy imiennej), wszyscy wchodzą juź normalnie. Na początku pozdrawiamy Marcina Baszczyńskego, byłego piłkarza Ruchu, a potem już skupiamy się na dopingu, skierowanym do naszej drużyny. A ten był niesamowity - z pewnością głośniejszy od Wiślaków. W trakcie spotkania rozwijamy okolicznościową sektorówkę "eRkę". Wisła tego dnia nic nie prezentuje. Nasi piłkarze przechodzą samych siebie i pokonują "Białą Gwiazdę" 2:1. Po meczu, chóralnych śpiewów nie było końca. Powrót do Chorzowa mija spokojnie.


  • Unia Janikowo - Ruch Chorzów
Na dosyć daleki wyjazd do Janikowa wyjechaliśmy z Chorzowa (o godz. 7) dwoma autobusami oraz kilkunastoma samochodami. Podróż mija w sielankowej atmosferze -głównie za sprawą alkoholu. Na stadion Unii przyjeżdżamy mocno spóźnieni, tak więc mogliśmy obejrzeć tylko drugą część meczu. Na sektorze byli już przyjaciele z Elany Toruń oraz łódzkiego Widzewa. W sumie Ruch tego dnia dopingowało ok. 230 kibiców. Mecz kończy się wysoką porażką piłkarzy, ale to nie zniechęciło nas do tego, aby uprzyjemniać sobie podróż powrotną do Chorzowa głośnym śpiewem na ustach oraz złocistymi napojami. W Łodzi zatrzymujemy się nieopodal stadionu ŁKS-u, manifestując swoją przynależność klubową i świetnie się przy tym bawiąc. W Chorzowie jesteśmy po północy.

  • Kmita Zabierzów - Ruch Chorzów
Na niedzielny mecz z Kmitą Zabierzów wybrało się do Krakowa 750 fanów Ruchu. Początkowo organizatorzy "straszyli", że wejdzie nas nie więcej jak 500 osób, lecz przy wejściu na stadion nie było żadnych problemów. Jedyne problemy mieli ci, którzy przesadzili z alkoholem i zostali przewiezieni na izbę wytrzeźwień. Od początku spotkania głośno dopingujemy swoich piłkarzy - w przeciwieństwie do gospodarzy, którzy stworzyli mały młyn i sporadycznie się odzywali. W trakcie meczu "pozdrawiamy" Cracovię i Wisłę. Mecz wygrany, a my w dobrych humorach powracamy do domów.

  • Chrobry Nowogrodziec - Ruch Chorzów (PP)
Do Nowogrodźca nie było organizowanego wyjazdu, a mimo to na spotkanie Pucharu Polski wybieramy się z Chorzowa w kilkanaście aut. W trakcie podróży, za Wrocławiem zostaje ustawiona blokada, której celem było wyłapanie naszej grupy. Mimo pozytywnej dla policji "akcji" wszyscy docieramy do celu. Miejscowa policja, przygotowana jak na wojnę, prowadzi nas do klatki, w której łącznie z kibicami Zagłębia Lubin (ok. 20) i FC Dzierżoniów znajduje się nas ok. 80. Na płocie wywieszamy nową flagę: Nojwiynksze Chachary, a także płótno Zagłębia Lubin z FC Bolesławiec - Pseudokibice. Piłkarze wysoko pokonują miejscową drużynę, a my bez przeszkód wracamy do domów.


  • Piast Gliwice - Ruch Chorzów
Kolejny mecz piłkarze Ruchu grali w Gliwicach. Nauczeni jednym z poprzednich spotkań, mogliśmy się obawiać tego, iż nie cała grupa będzie mogła obejrzeć to spotkanie na żywo. Na szczęście, gospodarze okazali się gościnni i wpuścili całą, 550-osobową grupę sympatyków do swojej klatki. Tradycyjnie już, przy wejściu każdy musiał okazać dowód tożsamości oraz uśmiechnąć się do kamery. Jako, że klatka w Gliwicach jest małych rozmiarów, wzięliśmy z sobą mniejsze flagi (NU, Kęty, Chachary, Kattowitz, Zawiercie, FCD oraz RAś). Piasta, jak na ich warunki, bardzo dużo. Prowadzą dobry doping, a dodatkowo ultrasują. My również nie zamierzamy siedzieć cicho i cały czas dopingujemy swój zespół. Warto dodać, że mecz toczy się bez obustronnych bluzg, a niecenzuralne słowa padają tylko w kontekście Górnika Zabrze. Po meczu Piast walczy z ochroną i policją. My spokoju wracamy do Chorzowa, gdzie meldujemy się ok. 23.

  • Zagłębie Sosnowiec - Ruch Chorzów
Ze względu na środek tygodnia i fatalną pogodę, mogło się wydawać, że do Sosnowca nie wybierze się wielu kibiców. Rzeczywistość okazała się inna, bo na mecz z "Altreichem" postanowiło udać się ponad 900 głów. Z Batorego 3 składami wyruszyliśmy do Katowic- Szopienic, skąd piechotą doszliśmy na stadion Zagłębia. Tego dnia nie przyszykowaliśmy żadnej oprawy, ale wzięliśmy z sobą biały materiał i spray, który udało się przemycić na sektor. W trakcie meczu okazało się to przydatne do odpowiedzi na jedną z sektorówek Zagłębia, która prezentowała odwrotny model teorii ewolucji i nawiązywała do kibiców Ruchu. W pośpiechu wymyśliliśmy bowiem hasło "Na tej sektorówce były wasze matki?" i zawiesiliśmy je na płocie, ściągając przy tym wszystkie flagi. Samo spotkanie, pozasportowych atrakcji nie przyniosło. W Chorzowie, cali mokrzy meldujemy się przed 21.

  • Polonia Bytom - Ruch Chorzów
Na ten mecz czekaliśmy od wielu lat. W poprzednim sezonie, ze względu na remont sektora nie wpuszczono nas na stadion Polonii. Po ilości nabytych w przedsprzedaży biletów (ponad 1100) widać było, że ciśnienie na mecz było ogromne. Tradycyjnie zbiórka odbyła się na Batorym. Z Chorzowa wyruszyliśmy w kierunku Bytomia 3 składami. Głośne śpiewy na bytomskim dworcu zapowiadały nadejście "Niebieskiej armii". I tak też rzeczywiście to wyglądało, bo końca grupy wychodzącej z dworca widać nie było! Ponad 2.000 fanów w niebieskich koszulkach mknęło przez Bytom pod stadion Polonii. Na miejscu okazało się, że otwarte było tylko 1 wejście. Długo nie czekając następuje próba wejścia z bramą, na co szybko zareagowała ochrona, traktując nas gazem oraz policja, używając strumienia wody z dwóch armatek wodnych i salw gumowych kul. Sytuacja się uspokaja i wchodzimy już bez specjalnego przeszukiwania czy sprawdzania biletów. Od pierwszych minut głośno dopingujemy swój zespół. W drugiej już o wiele gorzej, a to z powodu bardzo wysokiej temperatury i braku napojów na stadionie. Prezentujemy kilka opraw. Na wejście piłkarzy prezentujemy sektorówkę KS RUCH, zaś kilkanaście minut póżniej wszyscy chorzowscy kibice podnieśli szarfy niebieskie i białe z napisem "NIEBIESCY". Pod koniec meczu na naszym sektorze pojawiają się transparenty z nazwami "niebieskich" miejscowości, po środku których znalazł się Bytom. Napis "Mamy jedną wspólną cechę: ilość=jakość" wyjaśniał o co chodzi w tej prezentacji. Na derbach wspomagały nas delegacje łódzkiego Widzewa, Pogoni Staszów i KS Myszków. Powrót do Chorzowa spokojny.

  • Polonia Warszawa - Ruch Chorzów
Do Warszawy na Konwiktorską wybraliśmy się w dwojaki sposób: samochodami oraz pociągiem. Główna grupa kibiców wybrała ten drugi środek transportu. Zbiórka miała miejsce o godz. 9 na dworcu w Chorzowie Batorym, gdzie zebrało się ok. 270 fanów. Podróż, z kilkoma przesiadkami (w Częstochowie i Koluszkach - tam dosiada się 80 fanów Widzewa), trwała blisko 8 godzin. To oznaczało, że meczu nie zobaczymy od pierwszych minut. To samo tyczyło się grupy zmotoryzowanych kibiców, którzy - zgodnie z "sugestiami" policji - musieli zaczekać na pozostałą część sympatyków. A ci zjawili się przed stadionem dopiero w przerwie spotkania. Opieszałość ochrony sprawia, że niektórzy kibice z Chorzowa zobaczyli dopiero ostatnie 20 minut. Niemniej każdy z 380-osobowej miał tego dnia powody do radości, gdyż Ruch odniósł zwycięstwo. Po zakończeniu spotkania dość szybko wypuszczają nas ze stadionu i idziemy na dworzec wschodni. Podróż do Chorzowa trwa całą noc. Głównie przez kolejne oczekiwania na dalsze połączenia. Najdłużej czekamy na pociąg w Jaworznie - ponad dwie godziny. Na dworcu w Batorym meldujemy się o 5 nad ranem.

  • Górnik Polkowice - Ruch Chorzów
Pierwszy wyjazd sezonu zgromadził na zbiórce na parkingu klubowym ok. 200 sympatyków Ruchu. Jeden autobus nie wystarczył, by wszyscy mogli przetransportować się na mecz, tak więc w podróż do Polkowic wybrało się również kilkanaście samochodów. Podróż mija spokojnie, a na stadionie meldujemy się punktualnie. Jak na początek sezonu przystało, swój debiut zanotowały dwie flagi: Ruda śląska oraz Mikołów&Łaziska. Przez cały mecz prowadzimy średni doping. Młynu gospodarzy nie stwierdzono. Po remisowym spotkaniu, wracamy na Górny śląsk, na którym meldujemy się w późnych godzinach wieczornych.

NOWOŚCI
08.03.17 | LWJS: Ruch Chorzów SA | Akt.
19.08.16 | Terminarz juniorów | Akt.
19.08.16 | Terminarz rezerw | Akt.
13.07.16 | R. wiosenna | Aktualizacja
11.07.16 | R. jesienna | Aktualizacja
REKLAMA
DOŁĄCZ DO NAS!
SONDA
Czy pamiętasz bramki zdobywane przez Krzysztofa Warzychę?

Tak, dla Ruchu i Panathinaikosu
Tak, ale tylko dla Panathinaikosu
Nie
Wyniki sondy
TV NIEBIESCY
REKLAMA
TABELA
1. Lech Poznań 31 (55)
2. Jagiellonia Białystok 30 (59)
3. Lechia Gdańsk 30 (53)
4. Legia Warszawa 29 (58)
5. Wisła Kraków 22 (44)
6. Pogoń Szczecin 21 (42)
7. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 21 (42)
8. Korona Kielce 20 (39)
9. Wisła Płock 21 (39)
10. Zagłębie Lubin 20 (39)
11. Górnik Łęczna 18 (30)
12. Śląsk Wrocław 17 (34)
13. Arka Gdynia 17 (31)
14. Cracovia 16 (31)
15. Piast Gliwice 16 (30)
16. Ruch Chorzów 16 (30)
BUTTONY
90 Minut Widzew To MY
WidzewLodz.pl Elana Toruń
UKS Ruch Chorzów Kibice.net
Copyright by Niebiescy.pl © 2005-2017 | Polityka prywatności