strona główna Forum Kibiców Fan Page Niebiescy.pl Twitter Niebiescy.pl TV Niebiescy w Youtube Typer Stowarzyszenie Kibiców Ruchu Chorzów Niebiescy Relacje Live
Pięćdziesiąt szybkich ze "Skuterem"
  • Data: 03.06.16; 17:35  Dodał: Neo
O niedoszłej szkockiej przygodzie, rozterkach kielecko-bełchatowskich, kursie lepienia pierogów, niezapomnianych derbach, nieznacznych zmianach na Cichej, transparencie z 2011 roku, słynnym zeszycie kar, EURO 2016 i wielu, wielu innych sprawach...

Zapraszamy na pięćdziesiąt szybkich ze "Skuterem", czyli Markiem Szyndrowskim! Wychowanek chorzowskiego Ruchu żegna się z Niebieskimi po łącznie dziesięciu latach reprezentowania barw czternastokrotnych mistrzów Polski.

Polecamy również:
Pięćdziesiąt szybkich z "Maliną"
Pięćdziesiąt szybkich z "Gigim"
Pięćdziesiąt szybkich z "Kuśwą"
Pięćdziesiąt szybkich z "Babim"
Pięćdziesiąt szybkich z "Olem"
Pięćdziesiąt szybkich z "Konczim"
Pięćdziesiąt szybkich z "Zieniem"

Opowiedz szczegółowo o genezie swojego pseudonimu, który w ostatnich latach jakby trochę zanikł.
Marek Szyndrowski: - Obecnie nikt w szatni nie odnosi się do mnie "Skuter". Lata temu wymyślił to Marcin Baszczyński. Miało to miejsce wtedy, gdy zaczynałem przygodę z piłką, podpisałem pierwszy kontrakt i pojawiłem się w szatni pierwszej drużyny. "Scooter", ten piosenkarz, był wtedy bardzo popularny. Moja fryzura spodobała się "Baszczowi" i wymyślił mi ksywkę. W tamtym czasie mówili tak na mnie i nie miałem nic przeciwko, aczkolwiek nie byłem jakoś szczególnie zadowolony. Człowiek nie był do tego przyzwyczajony. Kibice jednak podłapali, utkwiło im to w pamięci i czasami słyszę na ulicy "cześć Skuter!".

Jesteś urodzonym świętochłowiczaninem. Miałeś w swoim życiu inny wybór niż Ruch Chorzów?
- Raczej nie, choć w Świętochłowicach jest Skałka czy Naprzód Lipiny. W najmłodszych latach brałem udział w turniejach międzyszkolnych. Wygraliśmy takie zawody, a akurat wtedy odbywał się nabór w Chorzowie. Zostałem zauważony i zaproszono mnie na sprawdzian do hali MORiS. Ostatecznie się na niego spóźniłem i byłem przestraszony, że się nie dostanę! Koordynatorem był wtedy pan Karcz i kiedy mnie zobaczył, to powiedział, że nie muszę się nawet przebierać. Praktycznie od razu dostałem się do szkoły, a to dzięki temu, że wyróżniałem się na turnieju. Do testów nie musiałem podchodzić, ale na kilka minut zdążyłem jeszcze wejść i zagrać.

Kim chciałeś zostać w dzieciństwie?
- Chyba policjantem. Człowiek oglądał jakieś filmy, np. "Policjanci z Miami" i ganiało się z pistoletami po podwórku. Krótko to trwało, bo potem w głowie była już tylko piłka.

Zanim zostałeś zawodowym piłkarzem, można było cię spotkać na trybunach Cichej 6?
- Muszę powiedzieć, że nawet kiedy grałem w trampkarzach, to jakoś mnie nie ciągnęło na trybuny. Sam się dziwię do tej pory, czemu tak było. Czasami mogliśmy podawać piłki na meczach, a ja nawet nie walczyłem, żeby się znaleźć w tej grupie. Dziwne, ale sam nie mogę tego wytłumaczyć.

W swoim życiu zagrałeś tylko w czterech klubach, czterech polskich. Nie myślałeś o wyjeździe za granicę? Nie było ofert?
- W pewnym momencie, kiedy chciałem odejść z Korony Kielce, menedżer mówił mi o paru klubach w Szkocji. Pamiętam, że chodziło o Motherwell i Livingston. Klub załatwiał mi nawet trener Dariusz Wdowczyk, który był wtedy w Szkocji menedżerem. Były już nawet przygotowane bilety, ale niemalże w ostatniej chwili odmówiłem i trener się na mnie obraził. Nagle dostałem propozycję w Polsce i postanowiłem zostać. W Szkocji miałem opcję gry w klubie pierwszoligowym, który walczył o ekstraklasę. Miałem dostać kontrakt od razu, a nagle powiedziano, że muszę pojechać na tygodniowy obóz. I tak się stało, że w końcu nigdzie nie wyjechałem.

Gdybyś mógł cofnąć czas, zmieniłbyś coś w swoim piłkarskim życiu?
- Na pewno dobrym krokiem było odejście z Ruchu do Korony, gdzie się zadomowiłem i zrobiliśmy awans do ekstraklasy. Natomiast gdybym mógł cofnąć czas, to nie przeszedłbym z Korony do GKS-u Bełchatów, gdzie nie zagrałem wielu spotkań, aczkolwiek było to też spowodowane kontuzją. W Kielcach proponowano mi długoletni kontrakt, ale nie było do końca pewne, czy Korona będzie grała w ekstraklasie czy pierwszej lidze. To właśnie zdecydowało o tym, że odszedłem do Bełchatowa. Po pierwsze chciał mnie trener Ulatowski, a po drugie GKS był w ekstraklasie. Z Koroną zajęliśmy w tamtym czasie trzecie miejsce w pierwszej lidze i nie było wiadomo, czy będziemy grać baraż z Cracovią i czy uda nam się ją pokonać. Jak się później okazało, baraż nie był konieczny i Korona z trzeciej lokaty awansowała do Ekstraklasy. Na tamten moment jednak tego nie wiedziałem, a musiałem podjąć szybko decyzję. Gdybym przewidział, że Korona będzie w Ekstraklasie, to na pewno bym z niej nie odchodził. Aczkolwiek jeśli chodzi o Bełchatów, to też nie mogę złego słowa powiedzieć, bo była tam fajna drużyna z dobrą atmosferą. Nabawiłem się jednak kontuzji, rozegrałem bardzo mało spotkań i ze strony sportowej nie była to dla mnie udana przygoda.



Do Ruchu trafiłeś ponad 20 lat temu. Jakie zmiany nastąpiły w klubie od tamtej pory?
- Tak jak na stadionie, za dużo się nie zmieniło. Są inne władze, ale jak sobie przypominam, to wszystko podobnie funkcjonowało. W Ruchu chyba zawsze są te same problemy i życzę, żeby było ich jak najmniej. I 20 lat temu i teraz ta szatnia zawsze była przyjazna. Zawsze fajnie się do niej wchodziło. Nie wiem, czym to jest spowodowane, że atmosfera jest zawsze bardzo dobra. Oby tak zostało. Mam nadzieję, że te kwestie pozasportowe poprawią się. Wszyscy na to liczą.

Ulubiony piłkarz w dzieciństwie i obecnie?
- W dzieciństwie na pewno Marco van Basten. Ogólnie podobała mi się drużyna Holandii, której strasznie kibicowałem. Jak udało się kupić jakąś koszulkę, to od razu biegałem po podwórku w stroju Holendrów. Obecnie podziwiam Cristiano Ronaldo, który jest profesjonalistą i prawdziwym zawodowcem. Od wielu sezonów jest na najwyższym poziomie i mam nadzieję, że jak najdłużej będzie się tak prezentował.

Ulubiony i najmniej lubiany trener?
- Paru się przewinęło i każdy miał swoje wady oraz zalety. Ciężko mi wskazać takiego najmniej ulubionego, bo nie trafiłem na takiego, który by mi zaszedł za skórę. Mógłbym natomiast wymienić kilku lubianych przeze mnie szkoleniowców. Bardzo dobrze współpracowało mi się natomiast z Ryszardem Wieczorkiem. Jako trener i człowiek podoba mi się także trener Dariusz Wdowczyk.

Który szkoleniowiec najbardziej wpłynął na ciebie jako człowieka?
- Zdecydowanie trener Ireneusz Psykała, który mnie prowadził od najmłodszych lat. Bardzo przykładał się do tego, co robimy na treningach, ale uczył nas też pokory i życia pozaboiskowego. Ma bardzo dobre podejście. Żałuję, że nie poszedł wyżej, aczkolwiek może i dobrze, bo pod jego okiem dzieciaki wyjdą na ludzi.

Ulubiony klub z zagranicy?
- Schalke 04 Gelsenkirchen.

Drużyna, w której zawsze chciałeś zagrać i taka, w której nigdy byś nie zagrał?
- Zawsze mi się marzyło, żeby zagrać właśnie w Schalke. Mam rodzinę w Gelsenkirchen i może to z tego powodu. Nie będę oryginalny, jeśli powiem, że jako wychowanek i piłkarz Ruchu nie przeszedłbym do Górnika. Chociaż życie pokazuje, że zawodnicy Niebieskich przechodzili do Zabrza i kończyli tam nawet karierę.

Najlepszy piłkarz, przeciwko któremu zagrałeś?
- Nie grałem przeciwko jakimś wielkim piłkarzom. Wydaje mi się, że Ljuboja z Legii. To taki gość, któremu trudno było zabrać piłkę, naprawdę robił różnicę. Fajnie się go oglądało w polskiej Ekstraklasie. Ten piłkarz grał w dużych klubach i to, że występował w Polsce, jest tylko na plus dla widzów.

Najlepszy zawodnik Ruchu, z jakim grałeś?
- Łukasz Surma. Kiedy wchodziłem do Ruchu w wieku 17 lat, to Łukasz też był wtedy w drużynie. Jego determinacja oraz ambicja pozwoliły mu zajść tak daleko. Wybił się w Chorzowie, przeszedł do Legii, a później wyjechał za granicę. Koło się zatoczyło, ja wróciłem do Ruchu, Łukasz też tu jest i to bardzo fajna sprawa. Przyjemnie było grać razem z nim.



Piłkarz Ruchu, który może zrobić największą karierę?
- Jest dużo młodych, którzy pokazali, że umieją grać w piłkę, aczkolwiek ciężka praca przed nimi. Życzę im dużo pokory. Jeżeli przeniosą na boisko to, co pokazują na treningach, to klub będzie miał z nich pociechę. Jest na przykład młodziutki Bargiel, który chyba najbardziej zaimponował. I na treningu, i w paru meczach. Byłem pozytywnie zaskoczony, że chłopak z takim spokojem wszedł i grał dobrze w piłkę. Tylko żeby głowa nie zwariowała. Rodzice muszą go przypilnować, a on sam musi nad tym pracować. Szkoda by było, żeby taki talent się zmarnował. Poza tym dobrze się prezentują Patryk Lipski czy Kamil Mazek.

Największy żartowniś, jakiego spotkałeś w karierze?
- Paru ich było, ale największym był chyba Łukasz Kowalski z Arki Gdynia. Tam też była specyficzna szatnia. Co trening robiliśmy żarty, a najmocniejszy był w tym właśnie Kowalski.

Anegdota związana ze śmieszną sytuacją w szatni?
- Jest tego mnóstwo! Naprawdę przeróżne rzeczy się dzieją. Zdarza się, że przyklejamy komuś klapki do podłogi, ktoś je chce założyć, a nie może ich ruszyć. Wiąże się też buty, jak ktoś zapomni. Robi się tyle węzłów, że ktoś później całą zbiórkę musi rozplątywać. Przyklejamy sobie jakieś karykatury, podobizny. Jest tego naprawdę masa. Różne żarty są na przykład z "tejpami", zdarzało się, że ktoś miał na plecach "wytejpowany" krzyż. Ciekawym żartem, ale może nie do końca fajnym było wysmarowanie zawodnikowi majtek "bengayem" (maść przeciwbólowa - przyp. red.). Jeżeli się nie zorientował, to po wyjściu z szatni musiało mu się zrobić ciepło w samochodzie (śmiech). Nie będę jednak zdradzał kto komu, ale było to tutaj w Chorzowie.

Autobiografię którego z kolegów chciałbyś przeczytać?
- Łukasza Surmy. Jest liderem jeśli chodzi o występy w ekstraklasie i życzę mu tych meczów jak najwięcej. Jego autobiografię chętnie bym przeczytał. Będę na nią czekał.

Najbardziej pamiętna impreza z kolegami z drużyny?
- Po sezonie zazwyczaj staramy się zrobić zakończenie. Jest wtedy przerwa i czas. Często robiliśmy zakończenia w Chorzowie w "Łani", na których zawsze było śmiesznie. Puszczało się jakieś starsze polskie piosenki, których młodsi koledzy czasami nawet nie znali. Można się dobrze pobawić, pośmiać i pośpiewać.

Z Ruchem żegna się także "Zieniu". Będzie huczna impreza pożegnalna?
- Ja mieszkam na miejscu, a "Zieniu" też deklarował, że przyjedzie. Jeżeli będzie czas, to na pewno zaprosimy chłopaków na jakąś kolację i powspominamy te wszystkie lata. W tym samym momencie przyszliśmy z "Zieniem" do Ruchu i razem też odchodzimy.

W Ruchu Chorzów występowałeś na kilku pozycjach. Która z nich jest twoją ulubioną?
- Przyzwyczaiłem się do tego przez te wszystkie lata, wszędzie grałem na kilku pozycjach. To mój atut, że potrafię zagrać wszędzie w obronie, a zdarzało się też w środku pomocy. W Ruchu zaczynałem jako prawy pomocnik, a w trampkarzach byłem napastnikiem i strzelałem dużo bramek. Nie mam jednak ulubionej pozycji na boisku. Z racji wieku najłatwiej teraz na stoperze, bo człowiek potrafi się dobrze przesunąć, przeczytać grę. Natomiast przy podłączaniu się do gry ofensywnej może zabraknąć sił na 90 minut.



Twoje najbardziej pamiętne Wielkie Derby Śląska?
- Wiadomo, że te które odbyły się na Cichej na śniegu. To był przedziwny mecz, bo do końca nie było wiadomo, czy się odbędzie. Były takie opady śniegu, że nie nadążali odśnieżać. Po pierwszej połowie było 0:0, w przerwie znowu się przeciągało i nie wiedzieliśmy, czy będziemy dalej grać. Wyszliśmy jednak na boisko, a bodajże w 60. minucie zgasły światła na dwie minuty. Znowu było pytanie, czy dogramy spotkanie do końca, ale wszystko dobrze się skończyło. Kiedy jupitery zaczęły znowu świecić, my zaczęliśmy strzelać bramki. W ciągu chyba piętnastu minut padły trzy gole i było po meczu. Dziwne derby, ale dla nas z happy endem, bo w bardzo ciężkich warunkach wygraliśmy z Górnikiem 3:0.

- Sądziłem, że wskażesz te derby, w których strzeliłeś swoją jedyną bramkę w Ekstraklasie.

- No oczywiście! Swojego jedynego gola w Ekstraklasie zdobyłem właśnie w Zabrzu, gdzie wygraliśmy wtedy 2:1. Kibice przywitali nas później na Cichej chyba w 5 tysięcy osób. Zrobili nam taką fetę, jakbyśmy zdobyli mistrzostwo świata. Naprawdę niesamowite. Będę to wspominał chyba najlepiej, jeśli chodzi o mecze derbowe.

Najlepszy sposób na motywację przed meczem?
- Osobiście staram się skupić, wyciszyć, skoncentrować i przede wszystkim nie myśleć o meczu. Jeżeli ktoś myśli za dużo, to czasami nie przynosi to dobrych skutków. Gdy zawodnik dzień wcześniej rozgrywa mecz w głowie, to zazwyczaj nic z tego nie wychodzi.

Co cię najbardziej denerwuje w działaczach Ruchu?
- Nie zawsze jest tak, jak mówią. Czasami są składane jakieś obietnice, a nie zawsze są dotrzymywane. To chyba najbardziej boli w szatni, jeżeli coś jest obiecane, a tego nie ma i nikt nie przychodzi nawet powiedzieć. Myślę jednak, że idzie to w dobrym kierunku, klub stanie na nogi, miasto pomaga i życzę, żeby było jak najmniej złych sytuacji. Ruch nie jest jedynym klubem w Polsce, który się boryka z problemami finansowymi. Aczkolwiek zawsze sobie tutaj dawaliśmy z tym radę.

Twoje zdanie o kibicach Ruchu?
- Żałuję, że gramy na takim stadionie w Chorzowie. Jeżeli obiekt wyglądałby lepiej i byłby bardziej nowoczesny, to na pewno lepiej by to wyglądało. Dają z siebie maksa, ale widzimy po wyjazdach, że jak jest fajny stadion i nasi krzykną, to fantastycznie się to niesie. Jeżeli tylko Ruch doczeka się nowego stadionu - czego życzę z całego serca - to na Cichej będzie tak samo dobrze jak na wyjazdach, gdzie nasi kibice pokazują, że są najlepszą ekipą wyjazdową w Polsce.

Transparent fanów Niebieskich z 2011 roku "Pamiętajcie, wkrótce derby! A Szyndrowski do ... rezerwy!!!" - motywujący czy dołujący?
- Chodziła mi wtedy po głowie myśl, co było tego powodem? To było po moim powrocie i po dwóch rozegranych meczach. W pierwszym spotkaniu zremisowaliśmy u siebie z Lechią 0:0, nie mogli zagrać Marcin Malinowski i Gabor Straka, a ja wystąpiłem na środku pomocy. Później przegraliśmy na wyjeździe z 1:3 z mocną Wisłą Kraków i nagle przed kolejnym meczem pojawił się transparent na mój temat. Nie do końca wiedziałem, o co chodzi. Wszyscy byli zdziwieni. Do tej pory nie wiem, o co chodziło i kto to zrobił. Na pewno nie było to ani motywujące, ani dołujące. Bardziej może motywujące, bo chciałem udowodnić, że należy mi się pierwsza jedenastka, że będę potrzebny drużynie Ruchu. Tak też się stało. Wkrótce później były derby z Górnikiem wygrane 3:0 i pojawił się następny transparent z przeprosinami oraz podziękowaniami. Ktoś chyba sobie zdał sprawę, że nie zasłużyłem na jakąś obelgę czy coś w tym stylu.

Jesteś zwolennikiem czy przeciwnikiem pirotechniki na stadionach?
- Na pewno jestem zwolennikiem, aczkolwiek człowiek czasami ma obawy o kibiców, bo jeżeli robią to w niekontrolowany sposób, to jest obawa, żeby jakaś tragedia się nie stała. PZPN powinien coś z tym zrobić i pozwolić pod jakimiś warunkami. Powinno być wszystko ustalane, kiedy mogą być odpalane race. Chyba wszyscy widzą, że kiedy gra się przy światłach, jest ciemno i zostaną odpalone race, to kibice potrafią zrobić fantastyczną atmosferę. Z drugiej strony nie dziwię się, że jest zakaz, bo wiadomo jak się zachowują niektórzy fani. Race są czasami wrzucane na boisko, co skutkuje przerywaniem meczów. Jeśli kibicom się na coś pozwoli, to później chcą więcej i robią to w niekontrolowany sposób. Czasami dochodzi też agresja, tak jak ostatnio na finale Pucharu Polski w Warszawie. Ciężka sprawa. Race dają fajny efekt, ale musiałoby to być zrobione z głową.



Ruch Chorzów na nowej Cichej 6 czy na Stadionie Śląskim?
- Zdecydowanie wolałbym, żeby Ruch grał na Cichej 6 na nowym stadionie. Umówmy się, że Śląski to będzie prawie największy stadion w Polsce. Jeżeli działacze zapewnią na każdym meczu komplet, to można tam grać i będzie fajnie, ale raczej jest to niemożliwe. Na derby może przyjść komplet, ale gdy na pozostałych spotkaniach będzie 10 czy 15 tysięcy widzów, to nie będzie to fajnie wyglądało i nie będzie atmosfery. We Wrocławiu czy Gdańsku obiekty są mniejsze, a i tak przychodzi mało ludzi, trybuny są puste i nie ma atmosfery. Lepszy będzie mniejszy kameralny stadion, na którym będzie fajny klimat.

EURO 2016 - planujesz zobaczyć wszystkie mecze? Kto jest twoim faworytem?
- Zobaczę tyle, ile będzie się dało. Życzę Polsce, żeby doszła jak najdalej. Kiedy jak nie teraz? Naprawdę mamy bardzo mocny skład i wielu zawodników na światowym poziomie, którzy grają w najlepszych klubach. Liczę po cichu, że Polska zagra w półfinale. A jeśli chodzi o faworyta, to nie będę oryginalny, jeśli wskażę Niemców, którzy prawie zawsze są w finale.

"Stępel" będzie musiał coś postawić w szatni za to, że jedzie do Francji?
- Na pewno! Dostał się na Euro i zostanie odnotowany w zeszycie. Będzie musiał zaprosić na kawę i ciacho.

Kto po twoim odejściu będzie prowadził słynny zeszyt?
- Jeszcze nie wiem. Na pierwszym treningu po urlopach przekażę go kapitanowi i zapadnie decyzja. To zeszyt kar, w którym jest wszystko zapisane. Kto ma kiedy urodziny, kto się spóźnia - wszystko jest w szczegółach. Jeśli ktoś się spóźni minutę na zbiórkę, to jego nazwisko ląduje w zeszycie. Jest dyscyplina, a ją trzeba trzymać w szatni. Regularnie zbieramy pieniążki, które są później przeznaczane na różne cele. Przede mną zeszytem zajmował się Sadlok, wcześniej Janoszka, a teraz będę musiał go komuś przekazać.

Ulubione miejsce w Polsce?
- Nad morzem. Przez rok mieszkaliśmy w Gdyni i fajnie wspominamy ten czas. Żałujemy, że nie zostaliśmy tam na dłużej. Bardzo nam się podoba w Gdyni i Gdańsku. Aczkolwiek lubię też jeździć w górę, szczególnie zimą. Powiedzmy tak: latem nad morze, zimą w góry.

Najpiękniejsze miejsce na świecie, w którym byłeś?
- Nowy Jork. Gdy grałem w Kielcach, to mieliśmy z Koroną wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Może nie jest to najpiękniejsze miejsce, ale zrobiło na mnie straszne wrażenie.



Wymarzone miejsce na wczasy?
- Żona nie chce latać samolotami, nigdy tego nie lubiła, ale może uda nam się kiedyś wybrać do Dubaju. Słyszałem od znajomych, że to piękne miejsce.

Ulubiona marka samochodu?
- BMW.

Ulubiona muzyka?
- House.

Ulubione zajęcie w wolnym czasie? Hobby?
- Zajmowanie się ogródkiem. Od tygodnia siedzę właśnie w ogródku i kopię sobie różne rzeczy. Niedawno "Zieniu" mówił w "Pięćdziesiąt szybkich", że lubi siedzieć w ogrodzie. Mamy zatem wspólne hobby. Przyznam, że wiele rzeczy potrafię zrobić sam. Jest to dla mnie odskocznia od sportu, takie zapomnienie o piłce, wyciszenie się.

Ulubiona potrawa i restauracja?
- Najbardziej lubię włoską kuchnię, a moja ulubiona potrawa to makaron bolognese. Ostatnio, gdy wróciliśmy ze zgrupowania, to powiedziałem żonie, żeby mi zrobiła makaron, bo dawno go nie jadłem. A to "dawno" oznaczało tydzień. Gdy mieszkaliśmy w Kielcach, to chodziliśmy do takiej włoskiej restauracji z bardzo dobrym jedzeniem.

Jak sobie radzisz w kuchni?
- Potrafię sobie sam zrobić obiad, nie ma problemu. Mogę zrobić kotlety czy kluski śląskie. Teraz powiedziałem żonie, że jadę do mamy na kurs robienia pierogów. Żona mówi, że jest przy tym trochę roboty i muszę się tego nauczyć. Obiecałem, że to zrobię. Gdy będę potrafił lepić pierogi, to będę już umiał praktycznie wszystko w kuchni.

Ostatnio przeczytana oraz ulubiona książka?
- Ostatnio czytam z córką lekturę "Karolcię". Szczerze mówiąc, mało czytam książek. Czasami zdarzy się jakaś biografia, ale ulubionej nie mam.

Ostatnio obejrzany oraz ulubiony film?
- Niedawno byliśmy w kinie z żoną na "Planecie singli", fajna komedia. Mój ulubiony film to po prostu polska komedia. Najczęściej oglądam "Kilera", może ze sto razy go widziałem. Często patrzę też na Nikosia Dyzmę.

Ulubiony sport poza piłką?
- Koszykówka. W młodszych latach grywaliśmy w kosza z chłopakami, na NBA się patrzyło. W Chicago Bulls grali wtedy Jordan czy Rodman. Zawsze chciałem się też nauczyć grać w tenisa, ale nie udało się z racji braku czasu. Może teraz spróbuję i zachęcę też dzieciaki.

Cechy idealnej kobiety?
- Mam idealną kobietę w domu. Mówię oczywiście o żonie, z której córka musi brać przykład. Nie mogłem sobie lepszej kobiety wymarzyć.

Twój stosunek do alkoholu?
- Na wszystko jest czas. Poza sezonem można sobie pozwolić na wypicie jakiegoś alkoholu. Osobiście lubię głównie piwo. Jeżeli piłkarz będzie jednak przesadzał, to wcześniej czy później to wyjdzie. Nie ma to sensu. Są takie okresy, w których liczą się trening i praca.



Twój stosunek do religii?
- Jestem wierzący. Ostatnio się nachodziliśmy do kościoła z racji tego, że córka była w pierwszej komunii. Cieszę się z tego, bo piłkarz gra również w weekendy i w niedzielę nie zawsze jest możliwość, żeby iść na mszę. Jeżeli jestem w domu, na miejscu to zawsze wybieramy się wszyscy razem do kościoła. Chcemy nasze dzieci - Paulę i Milana - ukierunkować pod tym kątem.

Jakie są twoje najbliższe plany? Masz propozycje gry w innych klubach?
- Jeszcze jest czas na to, zobaczymy, czy telefon będzie dzwonił. Myślę, że śmiało mogę jeszcze parę lat pograć w piłkę. Na Ekstraklase już może nie liczę, ale na niższy poziom jak najbardziej. Na Śląsku jest dużo klubów pierwszoligowych z ambicjami. Jestem gotowy, przygotowany i ze swoim doświadczeniem mogę się przydać. Liczę, że jeszcze pogram.

Jako piłkarz czujesz się spełniony czy odczuwasz niedosyt?
- Wiadomo, że zawsze można było więcej osiągnąć, ale życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Jestem generalnie zadowolony. Zdobycie w Ruchu dwóch medali to duże osiągnięcie. Była fajna ekipa i wszystko się poukładało. Mogę jedynie żałować, że ten srebrny medal nie jest złoty. Tak blisko było... Życzę Ruchowi, żeby jak najszybciej zdobył 15. gwiazdkę.

Czym chciałbyś się zajmować po zakończeniu kariery?
- Nie mam ściśle określonych planów. Zobaczymy, jak długo jeszcze będę grał w piłkę. Dopiero później będę myślał, co dalej robić. Jakieś plany mam, ale jeszcze nie na teraz.

Jak inwestujesz zarobione pieniądze?
- Do tej pory w nieruchomości, które są najpewniejsze. Cieszę się, że z żoną nie roztrwanialiśmy pieniędzy i nauczyliśmy się oszczędzać. Gdy odchodziłem z Ruchu, sytuacja nie była za ciekawa i nabraliśmy szacunku do pieniądza. Udało się nie roztrwonić oszczędności. Aczkolwiek coś trzeba dalej w życiu robić. Nie jest tak, żebym spokojnie czekał w domu na jakąś emeryturę.

Twoje marzenie?
- Rodzina. Chciałbym, żeby dzieciaki rosły zdrowe, żebyśmy mogli je jak najdłużej wspierać z żoną. Zależy mi, żeby ich życie potoczyło się fajnie. Najważniejsze, żeby pielęgnować to, co do tej pory udało się osiągnąć.

Rozmawiał: Neo (Niebiescy.pl)



Ekstraklasa w (bez)Ruchu
REKLAMA
OSTATNI MECZ
37. kolejka Lotto Ekstraklasy - 02.06.2017 r. godz. 20:30, Chorzów
Relacja LIVE »
Relacja z meczu »
Relacja z trybun »
Konferencja »
Wypowiedzi »
Statystyki »
D. Modrzyk »
T. Stefanik »
Kosmodron »
M. Bulanda »
Neo »
Doping »
Komentarze »
Kulisy »
Palenie flag »
Pirotechnika »
Po meczu »
Z lotu ptaka »
Skróty z TV »
2:2
RUCH CHORZÓW - GÓRNIK ŁĘCZNA
 Visnakovs 90+12'
 Koj 90+17'
 Śpiączka 16'
 Grzelczak 43'
REKLAMA
TV NIEBIESCY


Pierwszy trening przed sezonem

Interwencja policji po meczu

Piroshow z lotu ptaka




Doping podczas Ruch 2:2 Łęczna

Spalone flagi GKS-u Katowice

Piroshow na pożegnanie




Komentarze po Ruch 2:2 Łęczna

Komentarze po Arka 1:1 Ruch

Doping fanów Ruchu w Krakowie
REKLAMA
PLAN PRZYGOTOWAŃ
09.01 - 11.01 - treningi w Chorzowie
12.01 - 18.01 - zgrupowanie w Rybniku-Kamieniu
14.01 g. 11:00 - sparing: Ruch 0:1 MFK Karvina
19.01 - 22.01 - treningi w Chorzowie
21.01 g. 11:00 - sparing: Ruch 5:1 Odra Opole
23.01 - 03.02 - zgrupowanie w Benicassim (Hiszpania)
24.01 g. 18:50 - sparing: Ruch 2:1 Servette Genewa
27.01 g. 16:00 - sparing: Ruch 1:2 Diosgyori VTK
30.01 g. 11:00 - sparing: Ruch 0:3 Górnik Łęczna
02.02 g. 16:00 - sparing: Ruch 0:1 Slovan Liberec
04.02 - 09.02 - treningi w Chorzowie
10.02 g. 18:00 - 21. kolejka Ekstraklasy: Ruch - Cracovia
* Więcej informacji o sparingach można zobaczyć po najechaniu na
TRANSFERY
PRZYSZLI
Milen Gamakow (Lechia Gdańsk)
Kamil Słoma (rezerwy)


ODESZLI
Piotr Ćwielong (1.FC Magdeburg)
Łukasz Hanzel (Podbeskidzie)
Kamil Mazek (Zagłębie Lubin)
Wojciech Skaba (?)


ODEJDĄ?
Przemysław Bargiel (Southampton?)
Patryk Lipski (Lechia, Anderlecht?)
PIĘĆDZIESIĄT SZYBKICH
01.02.17: Pięćdziesiąt szybkich z "Grodkiem"
03.06.16: Pięćdziesiąt szybkich ze "Skuterem"
29.01.16: Pięćdziesiąt szybkich z "Zieniem"
16.12.15: Pięćdziesiąt szybkich z "Konczim"
02.08.15: Pięćdziesiąt szybkich z "Olem"
15.06.15: Pięćdziesiąt szybkich z "Babim"
07.06.15: Pięćdziesiąt szybkich z "Kuśwą"
22.05.15: Pięćdziesiąt szybkich z "Gigim"
15.05.15: Pięćdziesiąt szybkich z "Maliną"
WYWIADY
05.02.17: To będzie Ruch waleczny i zdeterminowany - Maciej Urbańczyk
04.02.17: Dwa tematy, ale jak zwykle, włącza się... - Waldemar Fornalik
01.02.17: Ciężko zapracowaliśmy na to, żeby grać w Ruchu - Jakub Arak
30.01.17: Tutaj mi dobrze, chcę pomóc Ruchowi... - Jarosław Niezgoda
29.01.17: Obietnice nie mają sensu. Trzeba to udowodnić - Patryk Lipski
26.01.17: Kuświk to świetny gość! Opowiadał mi... - Milen Gamakow
STRZELCY - TOP 5                         ASYSTY - TOP 5
   Jarosław Niezgoda10
   Piotr Ćwielong5
   Patryk Lipski5
   Jakub Arak4
   Rafał Grodzicki3
   Patryk Lipski6
   Martin Konczkowski4
   Rafał Grodzicki3
   Łukasz Moneta3
   Łukasz Surma2
ŻÓŁTE KARTKI
   Rafał Grodzicki10
   Paweł Oleksy5
   Michał Helik4
   Michał Koj4
   Piotr Ćwielong3
   Patryk Lipski3
   Adam Pazio3
   Łukasz Surma3
   Maciej Urbańczyk3
   Jakub Arak2
NOWOŚCI
08.03.17 | LWJS: Ruch Chorzów SA | Akt.
19.08.16 | Terminarz juniorów | Akt.
19.08.16 | Terminarz rezerw | Akt.
13.07.16 | R. wiosenna | Aktualizacja
11.07.16 | R. jesienna | Aktualizacja
REKLAMA
DOŁĄCZ DO NAS!
SONDA
Czy Krzysztof Warzycha powinien prowadzić drużynę w nadchodzącym sezonie?

Tak
Nie
Nie mam zdania
Wyniki sondy
TV NIEBIESCY
REKLAMA
TABELA
1. Legia Warszawa 44 (58)
2. Jagiellonia Białystok 42 (59)
3. Lech Poznań 42 (55)
4. Lechia Gdańsk 42 (53)
5. Korona Kielce 28 (39)
6. Wisła Kraków 26 (44)
7. Pogoń Szczecin 25 (42)
8. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 25 (42)
9. Zagłębie Lubin 34 (39)
10. Piast Gliwice 31 (30)
11. Śląsk Wrocław 29 (34)
12. Wisła Płock 28 (39)
13. Arka Gdynia 24 (31)
14. Cracovia 24 (31)
15. Górnik Łęczna 22 (30)
16. Ruch Chorzów 19 (30)
BUTTONY
90 Minut Widzew To MY
WidzewLodz.pl Elana Toruń
UKS Ruch Chorzów Kibice.net
Copyright by Niebiescy.pl © 2005-2017 | Polityka prywatności