Przed nami jeszcze dwie kolejki Ekstraklasy, jednak "Niebiescy" zakończyli już serię meczów wyjazdowych w tym roku. Ostatnim przystankiem na mapie Polski był Wrocław. Co ciekawe, dwa sezony temu także kończyliśmy jesienną rundę wyjazdową w stolicy Dolnego Śląska. Wtedy mecz wypadł 6-ego grudnia i atmosfera wyjazdowa była iście mikołajkowa.
Tym razem spotkanie odbyło się wcześniej, bo 20 listopada. Zbiórka kibiców udających się do Wrocławia została zaplanowana na godzinę 9:00 na dworcu w Chorzowie Batorym. Niestety, z powodu niedociągnięć z PKP kibice zmuszeni byli zrezygnować z transportu szynowego. W drogę wyruszyli więc autokarami, które przed godziną 10:00 wyjechały z Chorzowa.
Fani Ruchu dotarli na stadion we Wrocławiu około 1,5 godziny przed rozpoczęciem spotkania i w miarę sprawnie zapełniali sektor gości. Dla niektórych przekroczenie bram stadionu (z powodu nadmiaru alko) okazało się jednak nie lada wyzwaniem... Przebywanie na świeżym powietrzu nie wszystkich doprowadziło do stanu "idealnego" i dlatego w sektorze gości zasiadło około
280 kibiców, a grupa
20 miłośników napojów wysokoprocentowych pozostała poza bramami stadionu.
Chorzowscy kibice wywiesili w sektorze gości trzy flagi "Naszym Honorem Jest Nasz Klub – KS RUCH CHORZÓW", "RUCH" oraz "Zawiercie". Liczba wyjazdowa do rewelacyjnych nie należała, jednak obecni kibice w miarę możliwości starali się prowadzić doping, który momentami był całkiem przyzwoity i słyszalny w sektorach kibiców Śląska. "Niebiescy" nadłużej śpiewali "Niebiescy hej …", często intonowali też "Ruch, Ruch, HKS".
Mecz obejrzało blisko 8.000 widzów. W pierwszej minucie spotkania fani Śląska zaprezentowali oprawę złożoną z transparentu "Na dnie czy na szczycie klimat fiesty całe życie!", który dopełniały pasy materiału, folie w barwach klubowych, kilkadziesiąt flag na kijach i konfetti. Całość prezentowała się okazale. Wrocławianie przez cały mecz prowadzili dobry doping, który najlepiej wychodził w momencie, gdy dołączała się do niego trybuna kryta. Na płotach wywiesili 32 flagi w tym m.in. "Ave Silesia", "Śląsk Wrocław", "Rolik" oraz flagi wszystkich zgód.
Atmosferę na stadionie urozmaicała maskotka wrocławskich kibiców – orzeł "Ślązak", który przy chorzowskim "Adlerku" i roztańczonym "Tauronku" prezentował się jak zmoknięta wrona ;)
Niestety, więcej radości ze strzelonych bramek mieli sympatycy Śląska. Ich zespół wygrał z Ruchem 2:1. Pomimo przegranej, chorzowscy zawodnicy podeszli pod sektor gości podziękować kibicom za wsparcie.
Autokary z fanami Ruchu w miarę szybko wyruszyły w drogę powrotną i dzięki temu wyjazdowicze zameldowali się w Chorzowie około 19:45. Wynik i frekwencja wyjazdowa nie zachwyciła, ale jak mówi stare przysłowie "co nas nie zabije, to nas wzmocni". I niech tak będzie!
źródło: Niebiescy.pl