Mecz z Koroną Kielce zgromadził na trybunach niespełna 5.500 widzów, w tym 650-osobową grupę "Scyzorów". Złą sytuację w klubie z ul. Cichej 6 widać od dawna, a szczególnie objawia się ona słabą frekwencją na chorzowskim obiekcie. Kibice podczas niedzielnego meczu postanowili wyrazić swoje zdanie na temat prowadzonej polityki klubu i zorganizowali protest ostrzegawczy, o którym poinformowali kibiców oraz dziennikarzy, rozdając im ulotki z informacjami o powodach protestu, a także zarzutach wobec poczynań władz klubu.
Wraz z rozpoczęciem spotkania na trybunach panowała grobowa cisza. W pustym młynie zostały rozwieszone transparenty "Transmisje, puchary, bilety, transfery - gdzie są te pieniądze do jasnej cholery !!!", "Puste trybuny to pusta kasa w klubie, widocznie kibiców i finanse macie w dupie!", "Czy do tego dążycie ? Najpierw obiecujecie potem kradniecie - widocznie puste trybuny oglądać chcecie". Na płocie znalazł się także trans "STOP policyjnej prowokacji M-ce 25.09".
Ciszę przerywali fani Korony śpiewając "piłka nożna dla kibiców", za co zostali nagrodzeni brawami. Następnie ruszyli z normalnym dopingiem, a z trybun zajmowanych przez chorzowskich fanów dało się usłyszeć tylko "uwagi" na temat pracy arbitrów.
W 19. minucie spotkania Korona objęła prowadzenie po bramce Andrzeja Niedzielna. Pomimo, iż "Wtorek" nie strzela już bramek dla Ruchu tylko Ruchowi, kibice "Niebieskich" docenili jego wkład w sukces chorzowskiej drużyny w poprzednim sezonie i skandowali jego nazwisko.
W przerwie kibice ze wszystkich sektorów ruszyli w stronę młyna, zapełniając go po brzegi. Nie dla wszystkich starczyło miejsca, więc reszta fanów pozajmowała przyległe do młyna sektory. Migracja kibiców do młyna w drugiej połowie była kontynuacją protestu. Miało to pokazać, co klub traci brakiem atmosfery na stadionie. Kibice oprócz dopingu wykrzykiwali przeróżne hasła w kierunku działaczy, m.in. "Ruch to My a nie Wy!", "Sobstylowa raus z Chorzowa", "Gdzie są pieniądze...", "Ch*j z działaczami Niebiescy jesteśmy jesteśmy wami", "Mariusz Śrutwa na prezesa".
Sympatycy Ruchu skupili się ponadto także na dopingu, którego brakowało w pierwszej połowie. Z trybun niosło się głośno m.in. "W pewnym śląskim mieście...", "Moja jedyna miłość...", "Niebiescy hej, Niebiescy ale ale...". Fani nie zapomnieli także o pozdrowieniach dla swoich zgód. Ogromny młyn robił większe wrażenie niż na meczu z Widzewem, czego zasługą była solidarność kibiców w walce z próżnością zarządu. Jednak w proteście nie mogło zabraknąć odrobiny zabawy i tak przez młyn przejechała "niebieska ciuchcia", a chwilę później kibice podzieleni na dwie strony bawili się śpiewając "lo lo lo lo lo, hej Ruch" - urozmaicając to machaniem szalików, skacząc oraz wpadając w siebie z 2 stron, tworząc prawdziwą dzicz. Końcówka meczu nie przyniosła działaczom spokoju i znów mogli usłyszeć "Ruch to my a nie wy" oraz "gorole raus...".
Kibice Korony przybyli do Chorzowa w blisko 650 osób autokarami oraz samochodami. W sektorze gości wywiesili 7 flag, w tym dwie "Korona Kielce", "Scyzory na szlaku", "Małpa" oraz dwie Stali Mielec i jedną Sandecji. Wszyscy posiadali szal wyjazdowy z motywem flagi "Scyzory na szlaku".
Pod koniec pierwszej połowy w sektorze gości doszło do zamieszania wywołanego ściągnięciem szala Ruchu z płotu "klatki" przez pracownika ochrony. Fani Korony ściągnęli kilka flag i doszło do lekkich utarczek z ochroną. Chorzowianie od razu zareagowali okrzykiem "zostaw kibica...". Po chwili sytuacja uspokoiła się.
W drugiej połowie "Scyzory" zaprezentowali oprawę złożoną z transparentu "TO NASZ PRIORYTET" oraz dwóch ładnie wykonanych sektorówek. Pierwsza przedstawiała list adresowany do Ruchu. Po chwili sektorówka została zamieniona drugą przedstawiającą pociąg w żółto-czerwonych barwach, a obok napis "Korona Kielce". W tle wyróżniała się przemysłowa architektura Górnego Śląska. Cała oprawa prezentowała się bardzo dobrze. Fani "Złocisto-Krwistych" przez praktycznie całe spotkanie dopingowali swoich piłkarzy. W drugiej połowie byli już jednak słabo słyszalni.
Pomimo przegranej kibice podziękowali piłkarzom Ruchu, śpiewając "Niebiescy jesteśmy z wami", a zawodnicy poprzybijali piątki z kibicami. Chorzowscy fani nie zapomnieli także o Andrzeju Niedzielanie, którego zawołali do siebie. Gdy "Wtorek" szedł w stronę młyna, wszyscy gromko skandowali jego nazwisko oraz śpiewali "czuj się jak w domu, hej Andrzej czuj się jak w domu". Takiego powitania były zawodnik Ruchu na pewno się nie spodziewał. Andrzej docenił gest kibiców i wzruszony podbiegł i poprzybijał z nimi piątki.
Mecz z Koroną zostanie zapamiętany głównie ze względu na protest. Miejmy nadzieję, że już wkrótce sytuacja w klubie zmieni się na lepsze...
źródło: Niebiescy.pl