Za nami mecz przyjaźni z Widzewem na Cichej. Przy okazji tego typu spotkań atmosfera jest bardziej wysokoprocentowa niż zwykle. Na ten mecz kibiców Widzewa obowiązywał zakaz wyjazdowy dla zorganizowanych grup. Oczywiście zakazów trzeba przestrzegać, dlatego każdy Widzewiak udał się na Śląsk na własną rękę. Efekt? Na Cichej zjawiło się około 2 tysiące naszych braci!
Meczom zgodowym towarzyszy sporo imprez "umacniających" przyjaźń. Tak też było i tym razem. W Chorzowie i okolicach już od piątku roiło się od niebieskich i czerwonych barw. Sam mecz odbył się bez jakiegokolwiek podziału, kibice wspólnie dopingowali obie drużyny sprawiedliwie i po równo. Także godzina rozpoczęcia meczu nie nawiązywała do roku założenia żadnego z klubów i spotkanie rozpoczęło się o 19:15.
Wszystkich fanów (spotkanie oglądało około 7.000 widzów) najbardziej zdziwił brak wysokich płotów w młynie, na których wisiały flagi. Zamiast starych płotów ustawione zostały niziutkie płotki, jak na prostej, co znacznie utrudniło wywieszenie większych płócien.
Na początku meczu sympatycy Widzewa zgromadzili się na sektorze 5, gdzie przez kilka minut rywalizowali wokalnie z młynem oraz "Dziesioną". Jednak po kilku minutach czerwona pielgrzymka udała się na sektor 8, gdzie utworzono wspólny chorzowsko-łódzki młyn, który do końca meczu rewelacyjnym dopingiem wspierał obie drużyny. Na stadionie niosło się głośne "Widzew i Ruch", "Naszym klubem HKS / RTS" oaz "lo lo lo lo" na 2 strony. Zaprzyjaźnieni kibice rywalizowali również w jak najgłośniejszym pozdrowieniu zgody, co z każdym razem wychodziło coraz głośniej.
Niestety delegatowi bardzo przeszkadzały niektóre śpiewane podczas meczu piosenki i nakazał odłączenie nagłośnienia, którym wspierali się młynowi, aby mobilizować do śpiewu cały sektor, a czasami i stadion. Jednak pomimo takich "partyzanckich" zachowań doping dalej niósł się po stadionie i okolicy, a prowadzący doping udowodnili, że ich gardła stać na naprawdę wiele.
W przerwie meczu swój układ choreograficzny kibicom zaprezentowały cheerleaderki, jednak większą uwagę skupił na sobie Tauronek, który wykonał swój słynny "Tauron dance".
W drugiej połowie również nie mogło zabraknąć chóralnych śpiewów oraz dobrej zabawy na trybunach. Przez młyn przejechała słynna "niebieska ciuchcia", do której doczepiły się "czerwone wagoniki", a z tysięcy gardeł niosło się "łódzki Widzew i Ruch Chorzów". Pomimo, iż wielu kibiców było już mocno zmęczonych zgodowymi "perypetiami", doping nie milknął, a każdy dawał z siebie wszystko by ten mecz zapamiętać jak najdłużej.
Na płotach a raczej płotkach podczas meczu zawisło ponad 20 flag m.in.: "Criminal Family", "Psycho Fans", "Widzew Łódź - Władcy Miasta Włókniarzy", "RUCH", "Łódzki Widzew", "Naszym Honorem Jest Nasz Klub - KS RUCH CHORZÓW", "Oberschlesien", "Ruda Śląska", "Bałuty", "Świętochłowice", "Radlin", "Drezdenko", "Zawiercie", "Niebieskie Katowice", "Niebieskie Łaziska", "Kęty", "DZIES10NA", "Kozłowa Góra", "Orzesze" oraz "Gůrny Ślůnsk".
Wynik z boiska wpasował się pod atmosferę przyjaźni na trybunach i obie drużyny podzieliły się punktami po remisie 1:1. Po meczu zawodnicy Ruchu i Widzewa podeszli podziękować kibicom za wspaniałą atmosferę i przybili z nimi piątki. Koniec spotkania nie oznaczał jednak końca zabawy i kibice "Niebieskich" oraz "Czerwona Armia" dalej kontynuowali "umacnianie" zgody w pubach, salach, domach oraz w plenerze w Chorzowie oraz innych Niebieskich miastach.
Jest nas dwóch WIDZEW & RUCH !
źródło: Niebiescy.pl