Tydzień po przegranym na własnym stadionie meczu z Austrią 1:3, piłkarzy Ruchu Chorzów czekało rewanżowe spotkanie w Wiedniu. Jeszcze mocniej od zawodników na tą konfrontację szykowali się kibice. Wraz z rozpoczęciem zapisów kolejki nie miały końca. Niebieska Szarańcza szykowała istną "odsiecz wiedeńską"...
Dni do "niebieskiego najazdu" mijały bardzo szybko, a liczba zainteresowanych wciąż rosła. Od razu było wiadomo, że 550 biletów, które otrzymaliśmy od Austriaków to zbyt mało, by zaspokoić nasze potrzeby. Inwazja rządzi się jednak swoimi prawami i nic nie może stanąć jej na przeszkodzie.
Zbiórka została zaplanowana na godz. 8:00 na parkingu klubowym, skąd mniej więcej godzinę później wyruszyło 7 autokarów, kilkanaście busów oraz ogromna liczba samochodów. Po drodze jeden z autokarów uległ awarii w Żorach, jednak szybko został zorganizowany transport zastępczy, którym okazał się autobus miejski (najprawdopodobniej była to jego najdłuższa trasa). Ponadto wiele osób wyruszyło do Wiednia osobno.
Pierwsi kibice pojawili się w Wiedniu już dzień przed meczem, by mieć chwilę na zwiedzanie i degustację austriackich trunków. Wraz z upływającym czasem w okolicach stadionu robiło się coraz bardziej niebiesko. Około 1,5 godziny przed meczem kibice Ruchu zaczęli wchodzić na stadion. Osoby, które zamiast biletu miały wystawione potwierdzenie wpłaty bez problemów były wpuszczane na sektor. Również osoby, której jechały w ciemno, miały możliwość zakupu biletu w kasach gospodarzy. Oficjalnie na stadionie pojawiło się
1.500 fanów "Niebieskich"!
Przed rozpoczęciem spotkania chorzowianie zaprezentowali próbkę dopingu, śpiewając podczas rozgrzewki piłkarzy głośne "Niebiescy ! Niebiescy ! Niebiescy !" oraz "Jesteśmy zawsze tam gdzie nasz Ruch Chorzów gra...", na co austriaccy fani zareagowali nieśmiałymi gwizdami. Jednak wraz z pierwszym gwizdkiem "Fioletowym" nie pozostawało nic innego, jak słuchać i starać się zagłuszyć rewelacyjny doping w wykonaniu Niebieskiej Szarańczy.
Na boisku fatalnie rozpoczęło się dla Ruchu, bo gospodarze już w 3 minucie objęli prowadzenie po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym. Dodatkowo chorzowianie musieli grać od tej pory w osłabieniu, bo Rafał Grodzicki zobaczył czerwoną kartkę. Kibice pożegnali schodzącego "Grodka" skandując jego nazwisko, natomiast w stronę sędziego rozniosło się głośne "wyp...".
Pomimo straty bramki doping kibiców chorzowskiego klubu nie cichł, a wręcz stawał się coraz głośniejszy. Każdy miał nadzieje na korzystny dla nas wynik, jednak głównym celem było jak najlepsze zaprezentowanie się na arenie międzynarodowej i danie z siebie wszystko nawet, gdy wynik meczu będzie niekorzystny.
Fani Ruchu robili dalej swoje i na stadionie niosło się "Niebiescy hej, Niebiescy ale ale, nasza miłość jedyna to Niebieska drużyna!". Kibice też Austrii śpiewali coraz głośniej, jednak to było za mało, by zagłuszyć przyjezdnych. Strata kolejnej bramki nie załamała dopingu Niebieskiej Szarańczy, co wywołało pierwsze objawy zdziwienia u gospodarzy.
W pewnym momencie sympatycy "Fioletowych" zaczęli coś skandować w kierunku kibiców Ruchu. Reakcja była natychmiastowa. Cały sektor gości ściągnął koszulki i zaczął głośno krzyczeć "Auuu! Auuu! Auuu!" (motyw znany z filmu "300"). Chwilę później po wiedeńskim stadionie zaczęło się nieść "w pewnym śląskim mieście przy ulicy Cichej 6...".
W swoim repertuarze "Niebiescy" nie zapomnieli o pozdrowieniach dla Apatora, Atletico, Elany i Widzewa. Razem z nami obecna była delegacja Elanowców oraz około 100 Widzewiaków, dzięki za wsparcie!
"Pipi" oraz "Ciuchcia" zrobiły takie wrażenie na miejscowych, że zaczęli oni wstawać i bić brawo fanom Ruchu. Powoli przestawali się też interesować tym, co działo się na boisku!
Po zregenerowaniu sił w przerwie nadszedł czas na dalszą część spektaklu. Rozpoczęło się od piosenki "jaki tu spokój sialalala, nic się nie dzieje sialalalala..." :-) Chwilę później na sektorze pojawiło się kilkadziesiąt większych i mniejszych flag na kijach, które dodały kolorytu sektorowi gości.
Momentem, kiedy miejscowi całkowicie przestali zwracać uwagę na boiskowe wydarzenia był ten, gdy kibice Ruchu podzielili się na dwie grupy. Najpierw rywalizacja na ilość decybeli przy "lololololo...", a następnie wbiegnięcie w siebie. I oczywiście kolejna porcja braw. "Niebiescy" zaśpiewali "O Chorzowie, Chorzowie, Chorzowie Ty najlepszych kibiców w Polsce masz!" i znów rozdzielili się. Zaczęła grupa z prawej strony: "chodźcie śmiało jest nas mało!", na co drudzy odpowiedzieli "gorole, gorole!". Wiadomo, co się działo potem :-)
Kamery telewizyjne momentami bardziej zainteresowane były zabawą przyjezdnych niż trwającym meczem. Na zegarze widniał wynik 3:0 dla Austrii, a w repertuarze Niebieskiej Szarańczy nie mogło z tej okazji zabraknąć... meksykańskiej fali! Przeszła ona raz przez sektor gości i ku zdziwieniu wszystkich pociągnęli ją kibice Austrii! Do drugiej fali przyłączyło się jeszcze więcej "Fioletowych", a do kolejnej cały stadion, włącznie z młynem!
Na płocie sektora gości zawisły flagi: "Chuliganeria", "P /R\ F", łączona flaga Ruchu i Widzewa "Criminal Family" (debiut), "Łódzki Widzew", "19 [E] 68" (Elany Toruń), "TGR" (Lechii Dzierżoniów - Fan Clubu Ruchu), "Fan Club Ireland", "Chojny on tour" (Widzewa), "FC Drezdenko" (Widzewa), "Mikołów & Łaziska", wyjazdówka Rudy Śląskiej, Radlina, Kęt, Łazisk i Piotrowic. Zawisły również małe fanki Siemianowic Śląskich, Staszowa, Piekar Śląskich , Górnego Śląska oraz transparent dla tragicznie zmarłego kibica Widzewa: "Ś.P. Troll - wiemy że jesteś tu z nami".
Austriacy również mocno oflagowali swoje sektory wywieszając m.in.: "Fanatics", "Brigaden", "Gladiators", "Boys Viola". W pierwszej połowie zaprezentowali sporo flag na kijach i transparentów.
Cieszy fakt, że w Wiedniu stawili się reprezentanci praktycznie wszystkich Fan Clubów Ruchu Chorzów, zarówno tych większych jak i mniejszych, obecnych w kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt osób. Jeżeli kogoś pominiemy, prosimy o wybaczenie: Siemianowice Śląskie, Katowice, Rude Śląską, Piekary Śląskie, Łaziska, Mikołów, Mysłowice, Radlin, Świętochłowice, Bytom, Radzionków, Żory, Kęty, Zawiercie, Myszków, Jaworzno, Nakło Śląskie, Staszów, Dzierżoniów, Zakopane, Tarnowskie Góry, Orzesze, Pszów, Czerwionka, Gliwice, Lędziny, Racibórz, Imielin, Bieruń, Cieszyn, Pszczyna, Kalety, Miasteczko Śląskie oraz zagraniczne FC Deutschland i FC Ireland.
Austriacy jeszcze długo będą wspominać wizytę Niebieskiej Szarańczy i widowisko, jakie im zafundowała. Od działaczy oraz kibiców Austrii dało się usłyszeć, że Ruch ma kibiców zasługujących nie na Ligę Europy, a na Ligę Mistrzów. Pomimo, iż przegraliśmy na boisku i odpadliśmy z pucharowych rozgrywek, to na trybunach byliśmy zwycięzcami. O to nam w głównej mierze chodziło. Każdy, kto mógł jechać na ten mecz, a tego nie zrobił może tylko żałować, bo galeria, filmiki ani ta relacja nie odzwierciedlą w 100%, tego co działo się w Wiedniu. Wielkie brawa i szacunek dla wszystkich, którzy byli i stworzyli to widowisko. Trenerowi i naszym piłkarzom dziękujemy za możliwość pokazania się w europejskich pucharach. Wierzymy, że wrócimy do nich już za rok!
źródło: Niebiescy.pl