Szymon Szymański (pomocnik Ruchu):
- Duża wściekłość, nawet nie rozczarowanie, bo przed tygodniem czuliśmy małe rozczarowanie, a teraz jest to wściekłość, bo do przerwy powinno być cztery, pięć i druga połowa byłaby zupełnie inna. Tak się nie stało, natomiast żyliśmy do drugiej bramki i udało się ją strzelić. Jak ma się multum sytuacji i w końcu zdobywa się drugiego gola, to nie można takiego meczu nie wygrać. Bardzo łatwo straciliśmy bramki. My musimy się natrudzić, żeby wykreować multum okazji, a przeciwnik ma dwie, może trzy i zdobywa dwa gole. Musimy coś zmienić. Zostały cztery kolejki, wciąż jesteśmy w grze i na pewno musimy sobie pogadać i zareagować.