- To było nieprzyjemne do oglądania spotkanie. Dużo fauli, spalonych i rwanych akcji. Na boisku było widać zmęczenie i niedokładność. Szykujemy się, żeby dobrze wyglądać w drugiej połowie lutego. Jutro mamy ostatni ciężki trening na obozie, a później już z tych obciążeń schodzimy i wchodzimy w normalny rytm. Sparingi są od tego, żeby trochę potestować i pomieszać, a ja też zbieram informacje o drużynie - powiedział po sparingu z Kisvardą trener Dawid Szulczek.