Juliusz Letniowski (pomocnik Ruchu):
- Każdy dał z siebie tyle, ile mógł. Dwa dni temu zaczęliśmy się gorzej czuć, wymiotowaliśmy, były biegunki, ale trzeba było zagryźć zęby. Kto dał radę, to wyszedł i starał się, ale to na pewno nie była nasza najlepsza wersja. Ciężko mi ocenić ten mecz. Jestem bardzo zmęczony i trudno to podsumować. Na pewno problemem jest to, że straciliśmy trzy bramki po stałych fragmentach. Od wtorku zaczniemy normalnie trenować, żeby być gotowi na mecz derbowy.
Przemysław Szur (obrońca Ruchu):
- Sami byliśmy zaskoczeni, bo te nasze choroby wypadły nagle. Przyjechaliśmy na trening i z godziny na godzinę to było coraz więcej osób. Nie wiedzieliśmy, kto będzie dostępny, bo w sobotę wieczorem to wyglądało bardzo źle. Niektórzy wstali w niedzielę i czuli się troszkę lepiej, ale wiadomo jak działa ta choroba. Połowa zespołu przez cały dzień nic nie jadła. Rano wstaliśmy i wiedzieliśmy, że damy z siebie wszystko. Mamy poczucie, że daliśmy maksa. Ja miałem mniejsze dolegliwości, ale widziałem jak chłopaki wyglądali w sobotę, dlatego wielki szacun.